Dotychczas po 40 meczach Hawks trzykrotnie mieli na koncie 29 zwycięstw (w sezonach 1958/59, 1987/88, 1993/94).

 

Mecz z Raptors, inną czołową drużyną Konferencji Wschodniej, wyrównany był tylko przez kilka minut. Po dwóch kwartach goście wygrywali już różnicą 14 punktów i spokojnie kontrolowali przebieg gry.

 

- Mam wrażenie, że po prostu złapaliśmy właściwy rytm. Wszystkie fragmenty układanki idealnie do siebie pasują. Znamy się już bardzo dobrze i to zaczyna przynosić efekty - powiedział Al Horford. 28-letni środkowy był najskuteczniejszy w zwycięskiej ekipie - zdobył 22 punkty.

 

Drugie miejsce w Konferencji Wschodniej, za Hawks, zajmuje drużyna Marcina Gortata. Washington Wizards, jednak tym razem niespodziewanie przegrała we własnej hali z Brooklyn Nets 80:102. Polak zdobył dziewięć punktów.

 

Szóstej porażki w sezonie doznała najlepsza obecnie ekipa w lidze - Golden State Warriors. "Wojownicy" ulegli na wyjeździe Oklahoma City Thunder 115:127. W drużynie gospodarzy dziewiątą w karierze triple-double zanotował Russell Westbrook. Na swoim koncie zapisał 17 pkt, 17 asyst i 15 zbiórek.

 

- Nie chcę umniejszać wartości tego występu, ale Russella po prostu stać na to, by grać tak za każdym razem - komplementował kolegę z drużyny Kevin Durant, który zdobył 36 pkt. Hiszpan Serge Ibaka dołożył 27.

 

W ekipie gości prym wiódł Klay Thompson - 32.

 

Po 15-meczowej przerwie spowodowanej kontuzją ręki do składu San Antonio Spurs wrócił Kawhi Leonard. Najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) ostatnich finałów był w piątek najlepszy w drużynie "Ostróg". Zdobył 20 punktów i obrońcy tytułu pokonali we własnej hali Portland Trail Blazers 110:96.

 

Na miarę oczekiwań zagrali wreszcie koszykarze Cleveland Cavaliers. Na wyjeździe pokonali Los Angeles Clippers 126:121. Gości do triumfu poprowadzili Kyrie Irving i LeBron James. Zdobyli odpowiednio 37 i 32 punkty. James miał 11 zbiórek i siedem asyst.

 

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Blake Griffin - 34 pkt i 10 zbiórek.