Tym razem spotkanie rozegrane zostanie na University of Phoenix Stadium w Arizonie. Wcześniej o prawo występu w największym sportowym show w Stanach Zjednoczonych zmierzą się Colts z Patriots i Packers z Seahawks.


Geniusz, czy młokos?


W tym pierwszym spotkaniu wydaje się, że faworytami są Patrioci. Przede wszystkim ze względu na genialnego rozgrywającego Toma Brady’ego, który może zagrać w szóstym Superbowl. Choć warto zwrócić uwagę, że to Andrew Luck ma w tym sezonie podania na 40 przyłożeń, a więc o siedem więcej niż utytułowany lider. W dodatku prawie każde z tych ostatnich podań robi niesamowite wrażenie.


W takich meczach jednak decyduje doświadczenie i charyzma, a Luck to wciąż młody i nieograny przy Bradym gracz. Do ligi dołączył wszak w 2012 roku. Od tamtej pory Patriots wygrywają średnio z Colts 48:22, a Brady w ostatnich 67 spotkaniach na własnym terenie zwyciężył 60 razy!


Colts mają lepsze statystyki przemierzonych jardów i dystansu przemierzonego podaniami do zawodników ofensywnych od właśnie rozgrywającego. Ale z drugiej strony w składzie Patriotów jest LeGarrette Blount, człowiek który jako pierwszy w historii NFL zaliczył przynajmniej 150 jardów i cztery przyłożenia w meczach play off.


Jedyną szansą więc będzie fenomenalny dzień Lucka, wsparcie od linii defensywnej, aby powstrzymać rywali i dobry mecz skrzydłowych. Czasami młodość potrafi zaskoczyć.


Rodgers czy doskonała obrona?


W drugim finale zagrają najlepsze ekipy NFC. Dla fanów Packers podstawowym pytanie jest forma ich rozgrywającego. Jeśli Aaron Rodgers wróci do pełni sił, układ będzie zupełnie inny, wszak to Rodgers zaliczył o 18 podań kończących więcej od Russella Wilsona i aż o 906 jardów więcej przemierzonych podaniami. A Seahawks znani są z bardzo agresywnej defensywy i mogą lepiej wykorzystać kłopoty Rodgersa, niż próbowali to czynić gracze Dallas Cowboys w poprzedniej rundzie play off.


Ekipa ze Seattle złapała jednak ostatnio niesamowity rytm i gra chyba najlepszym futbol w tym sezonie. A przecież na jego otwarcie ograli już Packers 36:16. W dodatku Seahawks od 2012 roku na własnym terenie zanotowali bilans 16-0, dodatkowo średnio zaliczając o 24 punkty więcej w każdym meczu od rywali. Wilson to także doskonały quarterback – ruchliwy, z inwencją i nieprzewidywalny.


Fachowcy stawiają więc na ekipę ze Seattle, obrońcę tytułu, który w 2014 roku zniszczył kapitalna obroną drużynę Denver Broncos. Teraz Seahawks są o dwa kroki od powtórzenia tamtego wyczynu, co nie udało się nikomu od 10 lat, kiedy dwa mistrzostwa z rzędu wywalczyli New England Patriots.


Show, na który czeka cały świat


Colts ostatni triumf zanotowali zaś w 2007 roku, a Packers na tytuł mistrzowski czekają od 2011 roku. Jak widać więc w XXI wieku wygrywały już wszystkie cztery ekipy. Ba, wszystkie cztery grały o Superbowl w ostatnich… pięciu latach! Ale to Green Bay w razie wygranej 1 lutego w Arizonie zaliczą piąty tytuł w nowoczesnej historii NFL i dołączą do Cowboys oraz San Francisco 49ers na drugim miejscu w tabeli wszech czasów – tylko za plecami sześciokrotnych mistrzów, czyli Pittsburgh Steelers.


Odliczanie sportowe więc trwa, tymczasem poznaliśmy już kolejne szczegóły artystycznych występów meczu finałowego w Phoenix  – Idina Menzel zaśpiewa hymn USA, John Legend wykona „America the Beautiful”, zaś w przerwie wystąpią Lenny Kravitz i Katy Perry. Superbowl to jak zwykle będzie prawdziwe święto Ameryki!

 

Transmisja z 49. Superbowl 1 lutego od 23.55 w Polsacie Sport.