Tomasz Włodarczyk: Gratulacje! Taka jest rola skrzydłowego, prawda? Dostać piłkę i zdobyć najważniejszą bramkę.

 

Adam Wiśniewski: Cieszę się, że udało się trafić. Koledzy zagrali na mnie na skrzydło, zdobyłem bramkę, która okazała się zwycięska. Na to zapracował jednak cały zespół. Walczyliśmy od samego początku, choć w ten mecz nie udało się wejść dobrze. Na koniec na pewno cieszą dwa punkty. Chciałbym je dedykować mojemu synowi, który dziś ma urodziny!

 

To był kolejny mecz w którym rywala musieliście gonić. Być może niektórzy mieli wątpliwości, tracili nadzieję. Końcówki są jednak wasze!

 

Cały mecz przegrywaliśmy, musieliśmy Rosjan gonić. Przy stanie 21:24 pomyślałem sobie, że będzie ciężko. Trzy bramki do odrobienia, do końca meczu 6-7 minut. A jednak udało się! Z tego się cieszymy.

 

Krzysztof Lijewski, wasz lider, szybko rzucił bramkę, ale później zszedł z boiska i pojawiał się na nim tylko przy okazji rzutów karnych. Nie podcięło wam to skrzydeł?

 

Roje [Andrzej Rojewski – red] zastąpił go godnie, rzucił kilka bramek, został najlepszym zawodnikiem meczu. To jest właśnie zespół. Ktoś, kto wchodzi z ławki i kogoś zastępuje, gra na poziomie. Miejmy nadzieję, że Krzysiek będzie grał w następnym meczu.

 

Całą rozmowę z Adamem Wiśniewskim zobacz w materiale wideo.