Polski środkowy przebywał na parkiecie 37 minut. Trafił pięć z dziewięciu rzutów z gry. Jego statystyki uzupełniają trzy faule.

 

Hala Verizon Center wypełniła się w środę do ostatniego miejsca. Spotkanie obejrzało 20 356 osób. Nie brakowało kibiców Wizards, którzy manifestowali swój podziw dla gwiazdy Thunder - Kevina Duranta. Wszystko dlatego, że 26-letni skrzydłowy urodził się w Waszyngtonie i już od jakiegoś czasu pojawiają się plotki o jego możliwym przejściu do stołecznej drużyny w 2016 roku.

 

Mecz był zacięty, bo obie drużyny długo miały problem ze skutecznością. Zdecydowanie lepiej zaczęli go gospodarze, którzy szczególnie dobrze spisali się w drugiej kwarcie. Do przerwy prowadzili 50:38.

 

Thunder mają jednak w składzie Duranta i Russella Westbrooka. Najpierw koncertowo zaczął grać 26-letni rozgrywający. W trzeciej części spotkania zdobył aż 16 ze swoich 32 punktów. Natomiast w ostatniej kwarcie tempo podkręcił Durant. W pięć minut uzyskał 11 pkt i zapewnił gościom prowadzenie różnicą siedmiu "oczek".

 

Wizards udało się doprowadzić do dogrywki, bo przebudził się Paul Pierce. Po sześciu niecelnych rzutach za trzy punkty, w końcówce był skuteczny w dwóch z trzech prób zza łuku.

 

W dodatkowym czasie na bohatera ekipy trenera Randy'ego Wittmana wyrastał Nene. Brazylijski skrzydłowy w dogrywce był autorem aż dziewięciu z 11 punktów Wizards. W całym spotkaniu zapisał na swoim koncie 24.

 

Na Duranta i Westbrooka to jednak nie wystarczyło. Ten pierwszy ostatecznie mecz skończył z 34 punktami, trafiając m.in. "za trzy" 35,9 s przed ostatnią syreną. Zwycięstwo Thunder zapewnił natomiast Westbrook, gdy zegar wskazywał 0,8 s do końca dogrywki.

 

Rzut rozpaczy Johna Walla nie przyniósł efektu. Rozgrywający gospodarzy był drugim strzelcem zespołu. Uzyskał 18 pkt i miał 13 asyst.

 

Wizards z dorobkiem 29 zwycięstw i 14 porażek pozostają wiceliderami Konferencji Wschodniej, za Atlanta Hawks (35-8). Thunder (22-20) to dziewiąta ekipa na Zachodzie.

 

W sobotę "Czarodzieje" zmierzą się się na wyjeździe z Portland Trail Blazers (31-12) i będzie to początek ich bardzo pracowitego okresu. W pięć dni rozegrają aż cztery mecze, wszystkie w obcych halach.