Rywalizacja sztafet odbyła się po raz czwarty w tym sezonie. W Hochfilzen i Oberhofie triumfowali Rosjanie, a w Ruhpolding Norwegowie. W obecnym cyklu zaplanowano jeszcze dwa takie starty.

Polacy biegli w składzie: Krzysztof Pływaczyk (BKS WP Kościelisko), Grzegorz Guzik (BLKS Żywiec), Łukasz Szczurek i Grzegorz Jakubowicz (obaj BKS WP Kościelisko). Po ósmym strzelaniu mieli ponad siedem minut straty do liderów. Wystartowały 23 zespoły.

    Wyniki:

 1. Norwegia 1:15.36,7 (0 karnych rund + 5 niecelnych strzałów)
    (Ole Einar Bjoerndalen, Tarjei Boe, Johannes Thingnes Boe, Emil Hegle Svendsen)

 2. Niemcy  strata 16,4 s (0+7)
    (Erik Lesser, Daniel Boehm, Arnd Peiffer, Simon Schempp)

 3. Francja 42,0 (0+5)
    (Simon Fourcade, Quentin Fillon Maillet, Simon Desthieux, Jean Guillaume Beatrix)  

 4. Austria 49,8 (0+7)
 5. Rosja 58,5 (0+6)
 6. Czechy 1.13,1 (0+8)
...
20. Polska zdublowani (0+12)
    (Krzysztof Pływaczyk, Grzegorz Guzik, Łukasz Szczurek, Grzegorz Jakubowicz)

 

Po sztafecie 4x7,5 km biathlonowego Pucharu Świata we włoskiej Anterselvie powiedzieli:

 

Nikołaj Panitkin (trener reprezentacji mężczyzn): „Strzelanie poszło nam w miarę dobrze, biegowo było słabiej. Krzysztof Pływaczyk, startujący po chorobie, rozpoczął bardzo dobrze. Po pierwszym strzelaniu wyszedł na piąte miejsce, ale kończył swoją zmianę na dwudziestym.

 

- Nie mamy równej czwórki zawodników. Mogliśmy jednak powalczyć w Anterselvie o miejsce w okolicach 15. Białoruś, która ukończyła sztafetę na tej pozycji, przegrała dziś z Norwegią ponad pięć minut. My mieliśmy ponad siedem straty.

 

- Znów nie udało się uniknąć zdublowania. Ostatnio w Ruhpolding, gdzie zajęliśmy najwyższą w sezonie 18. pozycję, zabrakło nam dwóch sekund. Ale jesteśmy coraz bliżej. W zawodach Pucharu Świata zdarza się przecież, że nawet 14 sztafet jest zdublowanych, jak w Oberhofie. Uważam, że ta drużyna pokazuje momenty walki zachęcające do pracy. Już za tydzień, w mistrzostwach Europy w Estonii, spróbujemy spisać się lepiej”.

 

Grzegorz Guzik (BLKS Żywiec): „Zarówno bieg, jak i strzelanie, nie było super w moim wykonaniu. O ile w postawie stojąc wszystko dobrze funkcjonowało, to mały problem miałem z postawą leżąc. Pojawiło się słoneczko na tym +leżaku+. Nie miałem początkowo koncepcji, co z tym zrobić. Po dwóch strzałach zareagowałem i kolejne były już celne. Co do biegu, trochę mi zabrakło na ostatnim okrążeniu. Miałem blisko do Szwajcara i Kazacha, ale nie udało się ich doścignąć. Przyprowadziłem sztafetę na 21. pozycji.

 

- Za każdym razem wychodzimy z nastawieniem, że walczymy o jak najwyższą lokatę. Po kilku zaledwie miesiącach, kiedy trenujemy wszyscy razem pod okiem jednego trenera, nie możemy oczekiwać nie wiadomo czego. Cieszymy się z tego, że miejsca w rywalizacji indywidualnej już nie są cały czas dziewięćdziesiąte, że zdarzają się lokaty 50-te czy 60-te.

 

- Wiadomo, ludzie mówią, że nadal jest źle z męskim biathlonem, ale my cenimy sobie, że w tym roku mieliśmy już kilka obozów w Polsce, także za granicą, gdzie mogliśmy dobrze potrenować. W ciągu roku nie doskoczymy do pierwszej dziesiątki, jednak w najbliższych dwóch sezonach możemy naprawdę poprawić poziom sportowy. Wszyscy o to walczymy”.

 

Łukasz Szczurek (BKS WP Kościelisko): „Swój występ oceniam na czwórkę w szkolnej skali. Strzeliłem na +zero”, ale najpierw musiałem dwa razy doładowywać, a w pozycji stojącej raz. Chciałem potraktować ten start jako mocne przetarcie przed mistrzostwami Europy. Biegowo czuję się nieźle (14. czas zawodów na trzeciej zmianie). Ale brakuje mi jeszcze, żeby przyłożyć na ostatnim kole.

 

- Co najgorsze w ostatnim czasie rozregulowało mi się strzelanie. Na treningach wychodzi, podczas startów – nie chce. Muszę to jakoś poskładać. Teraz mamy przed sobą długą podróż samochodem na ME do Estonii, czyli dwa dni odpoczynku od strzelania, więc może samo jakoś zaskoczy”.