Mimo iż spotkały się dwie drużyny sąsiadujące ze sobą w tabeli, to jednak druga ekipa Eredivisie - Ajax (42 punkty) miała aż osiem oczek przewagi nad Feyenoordem. Polscy kibice z pewnością liczyli na dobry występ Arkadiusza Milika. Napastnik Ajaksu w dotychczasowych spotkaniach ligowych strzelił osiem goli.


Milik wyszedł na boisko w pierwszym składzie, nie zdołał jednak poprawić bilansu bramkowego. Miał szansę już w 3. minucie gry, ale jego strzał został zablokowany, później nie zdołał już zagrozić bramce rywali. Przebieg pierwszej połowy nie wskazywał na to, że jest to konfrontacja czołowych klubów ligi holenderskiej. Mizernie zaprezentowali się szczególnie piłkarze z Amsterdamu. Goście grali bardziej dynamicznie, tworzyli też  sytuacje podbramkowe. Najgroźniejszą w 39. minucie, gdy Colin Kâzım-Richards strzelał z pięciu metrów, a piłkę z linii bramkowej wybił głową Arkadiusz Milik. To był właściwie ostatni akcent pobytu Polaka na boisku. Po przerwie zastąpił go Kolbeinn Sigþórsson.


Zmiana nie odmieniła gry ekipy z Amsterdamu. Pierwszą groźną sytuację w tym spotkaniu gospodarze stworzyli dopiero w 69. minucie, ale w zamieszaniu pod bramką rywali nie zdołali umieścić piłki w siatce. W odpowiedzi kolejną szansę miał Feyenoord. Z kilku metrów strzelał Jean-Paul Boëtius, a piłkę z linii bramkowej wybił tym razem... jego klubowy kolega Colin Kazim-Richards. W końcówce goście atakowali bramkę Ajaksu, ale najlepszą sytuację miała ekipa z Amsterdamu. Lasse Schöne w dogodnej sytuacji trafił jednak wprost w bramkarza gości. Wynik nie uległ już zmianie i po raz pierwszy od 1978 roku w konfrontacji obu ekip padł bezbramkowy remis. Bliżsi sukcesu byli goście, ale widocznej w grze i statystykach (strzały na bramkę 1:6, rzuty rożne 0:8) przewagi nie potrafili zamienić na gole. Rywale Legii Warszawa w 1/16 finału Ligi Europejskiej zagrali bardzo słabe spotkanie.

 

Ajax Amsterdam - Feyenoord Rotterdam 0:0