Szkoleniowiec nie ukrywał, że jest mile zaskoczony postawą polskiej reprezentacji w drugiej części turnieju.

- Sami zawodnicy chyba też są zaskoczeni, że doszli tak daleko. Faza pucharowa w naszym wykonaniu jest po prostu rewelacyjna. Świetnie gramy w obronie i świetnie spisuje się w bramce Sławek Szmal. Gorzej jest w ataku, gdzie bazujemy głównie na indywidualnych umiejętnościach zawodników, ale najważniejsze, że jesteśmy w półfinale, co jest ogromnym sukcesem. A mamy przecież szanse powtórzyć wynik z 2007 roku i zagrać w finale  – dodał.

- W piątek biało-czerwoni zmierzą się z gospodarzami turnieju Katarem, który, według Szafrańca, jest rewelacją mistrzostw. - W Katarze grają naprawdę dobrzy zawodnicy. Ja wiem, że to są gracze z całego świata i ta drużyna niewiele ma wspólnego z samym Katarem, ale przepisy na to pozwalają i nie ma co się teraz skarżyć. Dlatego przestrzegam, aby już nie mówić, że jesteśmy w finale – krótko skomentował.

Szafraniec odniósł się także do słów bramkarza reprezentacji Niemiec Silvio Heinevettera, który, po porażce z Katarem w ćwierćfinale, skarżył się na pracę sędziów i stwierdził, że tego spotkania nie dało się wygrać.

- Podobna sytuacja miała miejsce w 2005 roku, kiedy gospodarz mistrzostw - Tunezja, też nieoczekiwanie dotarła aż do półfinału. Trzeba się z tym pogodzić, że gospodarzom pomagają ściany, a nawet sędziowie. Myślę jednak, że na ćwierćfinale się to skończy i dalej arbitrzy zostawią sprawę wyniku wydarzeniom na boisku. Mam przynajmniej taką nadzieję – stwierdził.

Trener Zagłębia radził, aby polscy piłkarze ręczni nie myśleli o tym, czy sędziowie będą pomagali Katarowi, ale koncentrowali się na swojej grze. - Jeżeli zagramy swoje, powinno być dobrze. U nich musimy uważać na bramkarzy, bo jak damy im wpaść w trans, mogą później być nie do pokonania. Przede wszystkim róbmy jednak swoje, jak ze Szwecją, czy Chorwacją – wyjaśnił.

Szafraniec uważa, że Polska awansuje do finału i tam zmierzy się z Francją. - Hiszpania nie jest już tak silna jak rok, czy dwa lata temu. Z kim byśmy w finale nie zagrali, czeka nas bardzo trudna przeprawa i obawiam się, że sam Sławek Szmal i obrona, to może być za mało na złoto. Najpierw jednak pokonajmy Katar, któremu sędziowie pomagają, ale jednak ktoś te bramki musiał dla nich rzucać – podsumował trener Zagłębia.