Związek Piłki Ręcznej w Polsce tylko w latach 1936-1948 nazywał się tak, jak powinien, czyli Polskim Związkiem Piłki Ręcznej. Później działacze musieli zmienić nazwę związku, bo skrót PZPR był zarezerwowany dla przewodniej siły narodu, czyli partii rządzącej przez całe dekady komunistyczną Polską w imieniu Rosji Sowieckiej. Teraz w związku już nikt nie myśli o zmianie nazwy, bo PZPR to był, jest i będzie dla prawdziwych Polaków obciach, a ZPRP brzmi dumnie. Zwłaszcza teraz po katarskich mistrzostwach świata, które w każdych kategoriach trzeba uznać za olbrzymi sukces polskiego handballu.


I nie ma co wybrzydzać i szukać dziury w całym, że serbscy sędziowie w półfinale wypaczyli wynik i ukradli nam finał. Było jak było, a najlepiej podsumowała to w telewizyjnym studio kołowa naszej żeńskiej reprezentacji – Monika Stachowska. Powiedziała krótko: - To bardziej nasi przegrali ten półfinał z powodu licznych błędów w swojej grze, niż sędziowie wygrali swoimi decyzjami korzystnymi dla Kataru.

 

Tak czy siak trzecie miejsce na świecie osiągnięte po fantastycznym, emocjonującym meczu z Hiszpanami to już sam w sobie jest powód dla wielkiego zadowolenia. A w zdecydowanie ważniejszej kategorii dotyczącej popularyzacji tej dyscypliny sportu w Polsce i budowaniu marki polskiego handballu za granicą wykonaliśmy wielki krok do przodu. W innej przestrzeni dotyczącej przygotowań do przyszłorocznego polskiego Euro, katarskie doświadczenie jest wręcz bezcenne. Mamy medal, na którym można i trzeba zbudować koniunkturę na piłkę ręczną. I podobnie jak było to rok temu z siatkarskim Mundialem, nie jest to sprawa wyłącznie ZPRP i Polsatu, który będzie polskie Euro telewizyjnie produkował i transmitował. Teraz jest najlepszy czas, aby minister sportu nie uchylał się od odpowiedzialności za organizację i rozmach tego turnieju przejął, choćby tytularnie rolę lidera tego projektu. Jest też spore pole do aktywności ministerstwa spraw zagranicznych, tak abyśmy po 31 stycznia 2016 roku nie mieli kaca z powodu nie wykorzystania wszystkich szans do promocji naszego kraju za granicą. Siatkarski Mundial pokazał jakie mamy w tej dziedzinie rezerwy i gdzie jest pole do naturalnej, większej aktywności instytucji rządowych.

 

To co najważniejsze, czyli drużynę – mamy wspaniałą. Mamy świetny sztab szkoleniowy i nowych, uzdolnionych graczy, których talent eksplodował tak jak w przypadku  Michała Szyby, w najlepszym dla nas momencie. Pokonanie Hiszpanów w walce na śmierć i życie to dobry prognostyk przed naszym Euro. Nie zmarnujmy szansy i niech ten turniej, za rok, będzie świętem całej, nie tylko tej sportowej, Polski.