Trasa ma w sumie 806 km, w tym 205 km podzielonych na 12 odcinków specjalnych. W łotewskiej Kurlandii zapowiada się prawdziwe zimowe ściganie. Trasy wszystkich szutrowych odcinków pokryte są śniegiem, w niektórych miejscach śnieżne bandy sięgają prawie jednego metra wysokości.

 

Najciekawszy OS rozgrywany w sobotę Kuldydze będzie miał prawie 37 km długości. Kierowcy przejadą go dwukrotnie. Imprezę zakończy w niedzielę widowiskowa próba wytyczona w centrum Lipawy (1,4 km), nad samym brzegiem Morza Bałtyckiego.

 

Rajd Lipawy jest jedyną imprezą w ME, w której zawodnicy startują w samochodach wyposażonych w zimowe opony z długimi kolcami. Dla czterokrotnego mistrza Polski łotewska impreza będzie drugim w karierze startem na takim rodzaju ogumienia.

 

"To będzie jeden z tych rajdów, przed którym trudno ocenić, jak szybko będę mógł pojechać w porównaniu z konkurentami. Nie jestem przyzwyczajony do jazdy na oponach, które wyposażone są w sumie w ponad 1500 długich kolców. Pozornie to kolejny zimowy rajd, ale opony, jakich będziemy używać na Łotwie, działają zupełnie inaczej niż te, na których wygraliśmy pierwszą, austriacką rundę mistrzostw Europy. Przy tak wysokich prędkościach margines błędu jest minimalny, doświadczenie z ubiegłorocznego startu na Łotwie z pewnością będzie przydatne. Żeby myśleć o zwycięstwie, musimy dać z siebie absolutnie wszystko" - powiedział Kajetanowicz.

 

Lider ME ma szanse na kolejny triumf i zdobycie tytułu "zimowego" mistrza Europy. Polak prowadzi w tej klasyfikacji z 76 pkt przewagi nad Białorusinem Aleksiejem Łukjaniukiem (Ford Fiesta R5). Do rankingu FIA ERC Ice Master wliczane są wyniki z dwóch rund – Rajdu Janner, w którym Polak zwyciężył i Rajdu Lipawy.

 

W klasyfikacji ME po Rajdzie Janner, gdzie Kajetanowicz wygrał 17 z 18 odcinków specjalnych, Polak jest liderem z dorobkiem 39 pkt. Drugi jest Francuz Robert Consani (Peugeot 207 S2000) - 28 pkt, a trzeci Łukjaniuk - 25 pkt.