Piątkowy czas Marqueza, 1:58.867, to absolutny rekord i wynik aż o sekundę lepszy od czwartkowego czasu Lorenzo. Ostatniego dnia testów kroku Hiszpanowi dotrzymać być w stanie tylko jego zespołowy kolega z ekipy Repsol Honda, Dani Pedrosa, który uzyskał drugi wynik, tracąc do obrońcy tytułu zaledwie jedną dziesiątą sekundy.

Dosiadającemu fabrycznego Ducati Andrei Iannone nie pomogły nawet bardziej miękkie mieszanki opon Bridgestone. Włoch zakończył testy na trzeciej pozycji, aż pół sekundy za liderem, ale przed duetem Movistar Yamahy. Prawdziwe tempo Ducati poznamy jednak dopiero po debiucie wersji GP15. Mimo postępów, obecną maszynę wciąż trapi podsterowność i wczesne zużywanie opon.

Dziewięciokrotny mistrz świata Valentino Rossi poprawił swój czwartkowy rezultat o sekundę i dwie dziesiąte, ale i tak stracił do Marqueza pół sekundy, zespołowego kolegę, Jorge Lorenzo, wyprzedzając o dwie dziesiąte.

Na szczęście poza jednym piekielnie szybkim kółkiem Marquez chyba wcale nie jest poza zasięgiem rywali. Zawodnicy pokonali dzisiaj również tzw. „symulacje wyścigu”, przejeżdżając bez zjazdu do boksów dystans Grand Prix Malezji, czyli dwadzieścia okrążeń. Pod tym względem lepiej od obrońcy tytułu wypadł Dani Pedrosa, który nieco dłużej utrzymywał tempo w przedziale dwóch minut. 29-latek swoją próbę przejechał jednak w nieco bardziej sprzyjających warunkach; wcześniej i przy niższej temperaturze asfaltu.

Także Lorenzo był w stanie dotrzymać kroku swojemu młodszemu rywalowi. Niewiele gorzej wypadł i Rossi, choć jego przejazd był nieco bardziej nierówny, co było efektem modyfikowania podczas jazdy ustawień mapowania silnika. Wnioski? Marquez wciąż jest faworytem, ale długie przejazdy pokazują, że rywale są bliżej, niż można by przypuszczać patrząc jedynie na najlepsze czasy. Wygląda na to, że czeka nas w tym roku zacięta walka o mistrzowski tytuł!

Zdaniem faworytów...

- Szczerze mówiąc sam byłem zaskoczony tym czasem, choć i tak nie było to idealne kółko. Cieszę się z tego wyniku, ale ważniejsze jest dla mnie to, że przez cały testy czułem się bardzo komfortowo. Bardzo dobrze wypadła także symulacja wyścigu, która jest chyba jeszcze ważniejsza, niż jedno szybkie kółko. W jej trakcie przetestowaliśmy różne mapowania silnika. Na nowym motocyklu czuję się równie dobrze, jak na tym z sezonu 2014, a możemy jeszcze wiele poprawić, przede wszystkim wyjścia z zakrętów - powiedział Marquez, który w Malezji otrzymał od Hondy trzy różne motocykle w specyfikacji 2015, ostatecznie wybierając wersję będącą kompromisem pomiędzy maszyną z roku 2014, a pierwszym prototypem 2015 testowanym w listopadzie w Walencji.

- Cieszę się z dzisiejszych postępów, ponieważ poprawiliśmy zachowanie tyłu motocykla, choć możemy to jeszcze polepszyć. Mój zespół świetnie się zintegrował i pracował razem bardzo sprawnie. Cieszy mnie to. Zaliczyliśmy dziś także pierwszą symulację wyścigu na nowym motocyklu. Możemy jeszcze poprawić pewne aspekty, ale jak na pierwszy raz poszło nam bardzo dobrze! - dodał Pedrosa, w którego garażu pracują cztery nowe osoby, w tym szef mechaników, Ramon Aurin.

- Rano mieliśmy trochę problemów podczas hamowania, dlatego nie byłem w stanie pojechać szybciej na najlepszym kółku. Zmieniliśmy jednak ustawienia i poprawiliśmy hamowanie, ale nie miałem już świeżych opon aby podkręcić tempo. Może mógłbym pojechać 1:58, a przynajmniej niskie 1:59, ale zaliczyłem za to interesującą symulację wyścigu w największym upale i miałem równe tempo. Gdyby jutro czekał nas tutaj wyścig, walczylibyśmy o zwycięstwo, a to dobry znak. Poprawiliśmy motocykl od testów w Walencji, a na kolejne dostaniemy coś dużego - podsumował Lorenzo, nawiązując do nowej skrzyni biegów, którą otrzyma najprawdopodobniej za dwa tygodnie.

- Dzisiaj jestem bardziej zadowolony niż wczoraj. Uzyskałem swój najlepszy czas w Malezji w życiu i cieszy mnie to. Poprawiliśmy ustawienia motocykla, a ja miałem niezłe tempo. Przejechałem symulację wyścigu, ale nie na sto procent, testując jednocześnie różne części, a i tak wypadła ona całkiem dobrze. Jedynym negatywnym aspektem jest tempo Marca i Daniego. Są od nas trochę szybsi, zarówno na jednym kółku na świeżych oponach, jak i pod względem wyścigowego tempa. Jeśli chcemy ich pokonać, musimy nadal ciężko pracować! - zakończył Rossi. Faktycznie Yamaha wciąż traci nieco czasu podczas hamowania i wejścia w zakręty, jednocześnie nieco szybciej zużywając opony, ale do pierwszego wyścigu sezonu pozostały jeszcze dwa miesiące, które inżynierowie spędzą na intensywnych pracach.

Niespodzianki za liderami

Sekundę stracili w piątek do Marqueza Pol Espargaro na Yamasze, który w piątek zaliczył już swoją trzecią wywrotkę podczas testów, oraz drugi wczoraj Andrea Dovizioso na Ducati, podczas gdy bardzo solidny, ósmy rezultat, uzyskał najszybszy z kierowców kategorii Open, Niemiec Stefan Bradl z ekipy Forward Racing. Były mistrz świata Moto2, który przed startem sezonu otrzyma od Yamahy silnik w nowszej specyfikacji, minimalnie wyprzedził kontuzjowanego Bradleya Smitha i zamykającego pierwszą dziesiątkę Aleixa Espargaro na wracającym do MotoGP, fabrycznym Suzuki.

Swoje drugie jazdy po przesiadce z Ducati na Hondę na jedenastej pozycji zakończył Cal Crutchlow; bez fajerwerków, ale też bez dramatów. - Jestem zadowolony z testów, ale nie z czasu – przyznał. - Moje tempo na zużytych oponach jest niezłe, ale nie czuję się jeszcze na tyle komfortowo, aby podkręcić je na świeżym ogumieniu. Musimy nad tym popracować. Podczas kolejnych testów z pewnością będziemy bardziej konkurencyjni.

Tuż za Brytyjczykiem, z raptem dwusekundową stratą do Marqueza, znalazł się najszybszy z debiutantów, mocno imponujący w Malezji Maverick Vinales z Suzuki. Młody Hiszpan wyprzedził bardziej doświadczonych, prywatnych zawodników Ducati, Danilo Petruciego i Hectora Barberę. Vinales pokazał się z bardzo dobrej strony, ale tempo nieco wolnego na prostych Suzuki wciąż pozostawia nieco do życzenia. Symulacja wyścigu w wykonaniu Hiszpana była bowiem o ok. trzydzieści sekund wolniejsza niż długie przejazdy czołówki.

Trudne testy na dopiero siedemnastym miejscu zakończył Scott Redding. „Fabryczna Honda jest zupełnie inna, niż model produkcyjny, którym jeździłem rok temu, dlatego skupiam się na nauce, a nie czasach okrążenia – powiedział 22-latek, który pracuje w tym roku z nowym szefem mechaników. - Wyniki tego nie pokazują, ale zrobiliśmy duże postępy.”

Tuż za nim, na modelu produkcyjnym, znalazł się były mistrz MotoGP, Amerykanin Nicky Hayden. - Jestem trochę zły, bo liczyłem na lepsze czasy – powiedział Kentucky Kid. - Nowa produkcyjna Honda jest mocniejsza, ale nadal brakuje nam przyspieszenia na wyjściach z wolnych zakrętów.

Pozostali debiutanci spisali się solidnie, ale bez rewelacji. Loris Baz był dziewiętnasty, Jack Miller dwudziesty z trzysekundową stratą, a Eugene Laverty dwudziesty czwarty. - Cały czas się uczę i to jest dla mnie najważniejsze, ale robię postępy i jestem zadowolony - powiedział Miller.

Słabo wypadła za to wracająca do MotoGP Aprilia. Hiszpan Alvaro Bautista był dwudziesty pierwszy, a Marco Melandri dwudziesty ósmy, ostatni, tracąc do Marqueza blisko pięć sekund. - Spodziewałem się lepszego debiutu, ale wiem, że czeka nas po prostu sporo pracy - podsumował Włoch.

Kolejne trzydniowe testy MotoGP odbędą się w Malezji za dwa tygodnie, zaś w przyszłym tygodniu pierwsze oficjalne jazdy czekają w Walencji zawodników mniejszych klas Moto2 i Moto3. Sezon ruszy w ostatni weekend marca od nocnych zmagań o Grand Prix Kataru. Relacje na sportowych antenach Polsatu.