- Liczę na medal na 1500 metrów mężczyzn, na którąś z drużyn oraz na Artura Wasia na 500 metrów. Szans mamy więcej, bo na podium mogą stanąć nawet obie nasze drużyny, ale uważam, że przynajmniej trzy medale powinniśmy przywieść. To byłby dobry wynik i chyba wszyscy będziemy zadowoleni – dodała zawodniczka Cuprum Lubin.

 

Przyznała, że bohaterem polskiej ekipy w Holandii może być Waś, który w tym sezonie dwukrotnie wygrywał zawody w Pucharze Świata i trzy razy był drugi.

 

- Artur jest w świetnej formie, co pokazują jego wyniki w Pucharze Świata. To nie przypadek, że staje na podium, bo naprawdę wykonuje świetną pracę. To, co robi, jego technika jazdy, daje nadzieje, że zdobędzie medal i te mistrzostwa mogą należeć do niego. Może być odkryciem całej imprezy. Bardzo mocno w to wierzę i życzę mu tego – podkreśliła.

 

Czerwonka jest obok Katarzyny Bachledy-Curuś największą nieobecną polskiej ekipy. Medalistka igrzysk olimpijskich z Soczi w sierpniu w wypadku na rowerze uszkodziła kręgosłup, co wyeliminowało ją ze startów w tym sezonie.

 

- W piątek miałam rezonans komputerowy i okazało się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku z moim kręgosłupem. Teraz jadę do Warszawy na kolejne badania i oficjalną zgodę na treningi – przyznała.

 

Nie będzie to powrót do zajęć, bo zawodniczka Cuprum bez zgody lekarzy jeździła już na torze w Lubinie i Zakopanem, a ostatnio zaczęła trenować na rowerze.

 

- Na początku było mi trudno przyjąć do wiadomości, że nie wystartuję w tym sezonie, ale już się z tym pogodziłam. To dobry znak, że właśnie w czasie mistrzostw świata wznawiam oficjalnie treningi. Kibicuję naszej ekipie i czekam na kolejny sezon i powrót do ścigania – zakończyła.

 

Mistrzostwa świata w Heerenveen od czwartku 12 lutego na sportowych antenach Polsatu!