Mój plan na pierwszy sezon w seniorach był taki, aby się pokazać, aby nie odstawać grupy i zrobić limit umożliwiający starty w Pucharze Świata. Tymczasem udało mi się nawet awansować do najmocniejszej grupy A w PŚ i zakwalifikowałem się na MŚ, gdzie wywalczyłem dobrą pozycję. Wykonałem kilkaset procent normy - stwierdził 20-letni Michalski.

 

Panczenista Górnika Sanok w debiucie w seniorskich MŚ był 16. Na 1000 m z „życiówką” poprawioną o prawie 0,3 s. Stracił zaledwie 0,15 do Zbigniewa Bródki (Błyskawica Domaniewice), sklasyfikowanego na 13. miejscu.

 

Michalski uważany jest za duży talent, a na potwierdzenie trener kadry Wiesław Kmiecik powiedział: - O trzy sekundy w tym sezonie poprawił swój czas na 1000 m i o sekundę na 500 m. To o czymś świadczy. Z optymizmem patrzę na jego karierę.

 

Kilka tygodni temu Michalski, wraz z Arturem Nogalem, dołączył do niemieckiej akademii łyżwiarskiej w Inzell, gdzie miał okazję potrenować pod okiem utytułowanego Kanadyjczyka Jeremy’ego Wotherspoona.

 

Już od pierwszej chwili z nim dowiadywałem się nowych rzeczy, a z każdym kolejnym dniem było ich więcej. Starałem się wszystko dokładnie zapamiętać i wprowadzić w moją jazdę. Mimo że byliśmy w Inzell gościnnie, na zasadach koleżeńskich, nie byliśmy inaczej traktowani od zawodników na stałe tam przebywających – dodał Michalski.

 

Jedynym Polakiem na stałe trenującym w Inzell jest Waś. W tym sezonie nastąpiła eksplozja jego formy – wygrał dwukrotnie PŚ, a pięć razy był drugi. Ma szansę na medal w niedzielnej rywalizacji na 500 m w MŚ w Heerenveen.

 

Nie jest powiedziane, że musimy być koniecznie w akademii, aby stale się rozwijać i poprawiać. Jeśli w Polsce nie będą sam, a przecież jest Artur Nogal, to możemy ciągle robić postępy. Choć i tak wygląda to w ten sposób, że ciągle jeździmy trenować na zagraniczne hale, w domu między obozami jestem zaledwie dzień-dwa, maksimum cztery i znów w podróż – przyznał łyżwiarz z Sanoka.

 

Michalski często podkreśla jak bardzo jest zadowolony ze współpracy z wicemistrzem olimpijskim z Nagano, wielokrotnym medalistą i rekordzistą globu. - Wierzę, że z jego pomocą mogę być jeszcze szybszy za dwa tygodnie w sprinterskich MŚ w Astanie – dodał.

 

Nie ukrywa jednak, że jego ulubionym dystansem pozostaje 500 m i w kolejnych sezonach spróbuje błysnąć w tej konkurencji. A w niedzielę będzie trzymał kciuki za Wasia i Nogala.