FC Midtjylland to praktycznie najsilniejszy zespół, na który mogły trafić mistrzynie Polski. W poprzednim sezonie grał w Final Four Ligi Mistrzyń i w swoim dorobku ma m.in. dwukrotne zdobycie Pucharu EHF (2006/07 i 2010/11).

 

Jeszcze przed wtorkowym losowaniem trenerka lubelskiej ekipy Sabina Włodek mówiła, że jest to ostatnia z drużyn, na którą chciałaby trafić w ćwierćfinale. Los okazał się jednak nieprzychylny.

 

W tej fazie rozgrywek nie ma już słabych zespołów, ale drużyna z Danii od lat reprezentuje światową klasę, a jej ubiegłoroczny udział w finałowej czwórce Ligi Mistrzyń jest najlepszym tego potwierdzeniem. Przed rokiem grałyśmy z Dunkami w jednej grupie, którą one wygrały, a my bez zdobyczy punktowej zajęłyśmy czwarte miejsce. Wprawdzie faworytem jest nasz najbliższy przeciwnik, ale podejmiemy walkę. Dużo będzie zależało od pierwszego spotkania w naszej hali Globus - powiedziała świetna niegdyś skrzydłowa, doskonale znająca atuty duńskiej piłki ręcznej.

 

Zespół z Ikast dwukrotnie pokonał w trzeciej rundzie PZP rosyjski Kubań (34:23 i 31:17), a w 1/8 finału rumuński HCM Roman (24:20 i 29:21). MKS Selgros Lublin w 1/8 finału wyeliminował inną duńską drużynę Randers HK, z którą wygrał na wyjeździe 27:18, a u siebie uległ 21:29.

 

W lidze duńskiej FC Midtjylland zajmuje obecnie drugie miejsce z dorobkiem 28 pkt., Randers HK jest piąty z 16 punktami po 18 kolejkach.

 

W historii kontynentalnych rozgrywek pucharowych drużyny z Lublina i Ikast spotykały się ośmiokrotnie, a lepszym bilansem legitymują się Dunki, które pięciokrotnie wygrywały, raz był remis i tylko w dwóch meczach Pucharu Miast w sezonie 1994/95 górą były lublinianki.

Z kolei inna drużyna z Polski Pogoń Baltica Szczecin zagra z tureckim Ardesen GSK w ćwierćfinale Challenge Cup.