Bardzo lubię atmosferę zawodów w Polsce i tak się złożyło, że jeszcze nigdy tu nie przegrałem. A dzisiejszy wynik prawdopodobnie będzie moim najlepszym rezultatem w tegorocznym sezonie halowym, bo nie planuję już więcej startów - przyznał Ryan Whiting.

 

Tomasz Majewski (dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą przechodzi rehabilitację po operacji), po wyniku 21,80 Whitinga, pokręcił głową.

 

Bardzo się cieszę, że Ryan, dwukrotny halowy mistrz świata, się rozkręcił. Przyjemnie było popatrzeć na jego próby, były imponujące, chociaż on stwierdził, że nie były idealne - powiedział Majewski.

 

Poza podium uplasowali się polscy kulomioci - czwarty był Jakub Szyszkowski - 19,65, piąty Krzysztof Brzozowski - 19,21.

 

Świetną obsadę miał bieg na 60 m przez płotki, co też przełożyło się na rezultaty. Najlepszy w tym roku wynik na świecie - 7,45 uzyskał Orlando Ortega. Kubańczyk wyprzedził Amerykanina Ariesa Merritta - 7,54 i rodaka Dayrona Roblesa - 7,64.

 

To był mój pierwszy występ w Polsce. Jestem po nim bardzo zadowolony i szczęśliwy z rekordu życiowego. Trzy dni temu w Berlinie miałem 7,51 i to już był bardzo dobry rezultat. Teraz udało się go jeszcze poprawić. Bieżnia była tutaj bardzo szybka - powiedział Orlando Ortega.

 

Czwarty Dominik Bochenek czasem 7,65 wpisał się na listę kandydatów do reprezentacji Polski na halowe mistrzostwa Europy.

 

To było coś niewyobrażalnego. Jestem naprawdę dumny, że w Polsce zaczynają się robić takie imprezy, na które przychodzi taka liczba widzów. Są przeprowadzone w znakomitej atmosferze i mogą się równać do najlepszych mityngów świata, choćby tych organizowanych w Niemczech. A moim skromnym zdaniem u nas w Polsce jest nawet lepiej. Bardzo się cieszę z czwartego miejsca, choć jeszcze bardziej cieszy mnie zwyżkująca forma i minimum osiągnięte na ME w Pradze. Nie wiem jeszcze, jak będą przebiegać przygotowania do tej imprezy, ale prawdopodobnie będziemy pracować w Bydgoszczy, w moim macierzystym klubie. W tym roku chłopaki w Europie nie rozkręcili się wynikowo, więc w Pradze są realne szanse na finał. Później wszystko się już może zdarzyć i można wyhaczyć jakiś medal - powiedział Bochenek.

 

Pochodzący z wulkanicznej wyspy na Morzu Karaibskim 39-letni Collins, który w 2003 roku został królem sprintu po zdobyciu złotego medalu mistrzostw świata na 100 m, jest jak wino - im starszy, tym szybszy. We wtorek reprezentant Saint Kitts i Nevis zdeklasował na 60 m nie byle jakich rywali - halowego wicemistrza globu z 2010 roku Amerykanina Mike'a Rodgersa (6,52) i mistrza globu z Ergo Areny Sopot 2014 Brytyjczyka Richarda Kilty (6,54).

 

Piotr Lisek, zwycięzca konkursu skoku o tyczce (5,75) dodał:

 

Wspaniała publiczność i wspaniała atmosfera zawodów. Troszeczkę nie dopisało mi szczęście i dlatego skończyło się wynikiem 5,75. Oczywiście jestem zadowolony z wygranej, choć jest lekki niedosyt, że nie udały się próby ustanowienia rekordu Polski. Na udany skok składa się jednak wiele elementów i dzisiaj czegoś zabrakło, by ten rekord ustanowić. Może właśnie szczęścia? Ale jestem dobrej myśli, że w następnych startach to się uda.

 

 

Dwukrotnie rekord Polski juniorek w biegu na 60 m poprawiała Ewa Swoboda (UKS Czwórka Żory). W eliminacjach dystans ten pokonała w 7,25, a w finale w 7,24, zajmując piąte miejsce. To czwarty rezultat (ex aequo z Elżbietą Tomczak) w historii krajowej lekkoatletyki. Lepsze miały tylko Ewa Pisiewicz - 7,18, Irena Szewińska i Daria Onyśko - po 7,20.

 

Dzisiejsze rekordy uczczę dużą szklanką coli. Jak patrzę na te wyniki to łapię się za głowę i po prostu się cieszę. Nakręca mnie atmosfera jaka tutaj była i ten megadoping. Lubię też taką bieżnię, położoną na betonie. Uwielbiam na takiej biegać. I czuję, że biegam. Biegam dobrze i szybko a mam nadzieję, że będzie jeszcze szybciej. 7,20 to moje małe, ukryte marzenie na mistrzostwa w Pradze, ale nie obrażę się, jak będzie tam 7,23 lub 7,22 - powiedziała Swoboda.

 

Przed rozpoczęciem rywalizacji prezydent Bronisław Komorowski uhonorował odznaczeniami współtwórcę sukcesów tyczkarek, trenera Edwarda Szymczaka Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz utytułowanych lekkoatletów: Lidię Chojecką, Kamilę Lićwinko, Pawła Fajdka i Adama Kszczota Złotym Krzyżem Zasługi.

 

Prezydent wyraził radość, że w obecności tak wielu osób (na trybunach zasiadło ok. 9 tys. widzów) może razem ze wszystkimi podziękować zawodnikom i trenerom za sukcesy, "których w dalszym ciągu łakniemy, których chcemy, których oczekujemy, których życzymy naszym sportowcom. Serdecznie dziękuję za wysiłek, serdecznie dziękuję za sukcesy, życzę następnych" - powiedział Komorowski.

 

Zachęcona tymi słowami halowa mistrzyni świata z Sopotu Lićwinko, po zaliczeniu wysokości 1,98, próbowała doprowadzić rekord Polski do 2,02. Była blisko tego celu, do którego zamierza dalej dążyć. Jak powiedziała "co się odwlecze, to nie uciecze". Następna okazja w ten weekend w Toruniu w mistrzostwach kraju albo Europy w Pradze (5-8 marca).

 

Atlas Arena we wtorek zadebiutowała w roli gospodarza imprezy lekkoatletycznej. Organizacja w tym miejscu mityngu Pedro’s Cup to spełnienie marzeń m.in. prezydent miasta Hanny Zdanowskiej oraz Artura Partyki. Medalista igrzysk olimpijskich oraz mistrzostw świata i Europy był pomysłodawcą i głównym organizatorem trzech zimowych konkursów skoku wzwyż w Łodzi (2007, 2008, 2009).

 

"Moje zawody były +pikusiem+ w stosunku do dzisiejszych. Miałem jedną konkurencję na głowie i wiem, jak się po pachy urobiłem. Nie ma żadnego porównania do tego Pedro'sa. Skala przedsięwzięcia i przygotowania logistycznego była ogromna. Myślę, że się wszystko udało, bo - jak na razie - zbieramy tylko pochwały" - powiedział PAP rekordzista Polski w skoku wzwyż (2,38).