Szkoleniowiec kieleckiego zespołu na przerwę schodził w fatalnym nastroju. Jego zespół przegrywał bowiem dziewięcioma bramkami. Plaga kontuzji sprawiła, że miał do swojej dyspozycji zaledwie połowę składu. Po meczu jednak nie krył zadowolenia. Dzięki fantastycznej grze w drugiej odsłonie kielczanie wydarli Motorowi dwa punkty kończąc fazę grupową z kompletem zwycięstw.

 

„Mamy swoje założenie, które chcieliśmy wykonać i to nam się udało. Wygraliśmy po bardzo trudnym meczu. Teraz czekamy, aż wszyscy zawodnicy będą zdrowi i będziemy mogli grać całą drużyną. Nie da się cały czas grać tą samą siódemką” – powiedział dziennikarzom.

 

Bramkarz kieleckiego zespołu ocenił, że w kijowskim Pałacu Sportu kibice mogli obejrzeć dwie zupełnie różne odsłony spotkania. „W pierwszej połowie Zaporoże wykorzystywało nasze błędy, zdobywając łatwe bramki z kontrataku. W drugiej części meczu to już nasza dużo lepsza gra w obronie i doskonała gra Marina Sego” – komplementował swojego zmiennika Szmal. „Z mojej strony wielkie podziękowania dla chłopaków za charakter” – dodał.

 

Powodów do zadowolenia nie miał z kolei szkoleniowiec Motoru Nikołaj Stiepaniec, według którego jego zespół stracił w drugiej połowie siły. „Byłem bardzo zadowolony po pierwszej połowie i jeszcze w szatni, w przerwie, mówiłem wszystkim zawodnikom, aby byli skupieni do końca” – powiedział. Dodał, że podobnie jak w Vive, również i jego zespół przechodzi przez problemy kadrowe. „Brakowało nam kilku podstawowych zawodników, którzy leczą obecnie urazy” – tłumaczył.

 

Mecz w Kijowie, niestety wyłącznie przed telewizorem, oglądali także kontuzjowani zawodnicy Vive – Michał Jurecki oraz Krzysztof Lijewski. Swoimi emocjami podzielili się z kibicami za pośrednictwem klubowej strony internetowej.

 

„Zawodnicy, którzy grali w Kijowie, dali z siebie wszystko. Każdy, kto nie mógł zagrać w tym spotkaniu, również ja, jesteśmy im za to bardzo wdzięczni” – skomentował środowe zwycięstwo Michał Jurecki, który ma zasilić skład mistrzów Polski w piątkowym meczu z MTTS-em Kwidzyn.

 

Jego zdaniem „wszyscy zawodnicy naszej drużyny pokazują, że bardzo dobrze potrafią sobie radzić na innych pozycjach. Chylę czoła przed chłopakami, ponieważ naprawdę walczyli do samego końca, pokazali wielki charakter i niesamowitą determinację” – dodał.

 

Jurecki przypomniał, że w sporcie trzeba wierzyć do końca nawet jeśli rywal prowadzi dziewięcioma trafieniami. Przyznał jednak, że po pierwszej połowie „mało kto wierzył w to, że wygramy”.

 

Z kolei według Lijewskiego „drużyna pokazała w tym meczu dwa oblicza. W drugiej połowie chłopaki pokazali wielkie serce do gry i stanęli bardzo mocno w obronie. Marin Sego bronił bardzo dobrze i zaczęliśmy zdobywać łatwiejsze gole. Z drugiej linii trafiał Karol Bielecki. W końcówce szalę zwycięstwa na naszą stronę przechylił Mateusz Jachlewski” – komplementował kolegów z Vive.

 

Lijewski podkreślił, że mecz w Kijowie może być dowodem na to, że „nie tylko spotkania reprezentacji przynoszą taką dramaturgię, ale również potyczki klubowe w naszym wykonaniu. Po prostu gra się do ostatniego gwizdka” – powiedział. Podkreślił, że z wyczynu kolegów jest „bardzo dumny”.