Początek meczu był bardzo obiecujący w wykonaniu drużyny gospodarzy. Niebiescy stworzyli dwie niezwykle groźne okazje, których ostatecznie nie potrafili zamienić na bramkę. Najpierw w 7. minucie Filip Starzyński wypracował sytuacje bramkową kolegom, ale jego podanie w polu karnym zatrzymał w ostatniej chwili Ariel Borysiuk. Dwie minuty później bohaterem Lechii został jej bramkarz Mateusz Bąk. Wychowanek gdańskiej drużyny w kapitalnym sposób zatrzymał strzał głową Eduardsa Visnakovsa.

 

W dalszej części pierwszej odsłony sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo. Dopiero w 38. minucie po kolejnym dobrym podaniu weterana Marka Zieńczuka po raz kolejny w doskonałej sytuacji znalazł się były snajpera Widzewa Łódź Eduards Visnakovs. Łotysz stanął oko w oko z Mateuszem Bąkiem, ale nieznacznie przestrzelił. Lechia w pierwszych 45 minutach praktycznie bez okazji strzeleckiej. Nie licząc tej z końcówki, kiedy to bramkarz Ruchu Matus Putnocky dobrym wyjściem powstrzymał byłego gracza rezerwy Bayernu Monachium Kevina Friesenbichlera.

 

W doliczonym czasie pierwszej odsłony Sebastian Mila wywalczył dla Lechii rzut karny z pomocą obrońcy Ruchu Rafała Grodzickiego, który zagrał piłkę ręką. Mimo, że to zespół Waldemara Fornalika sprawiał lepsze wrażenie w pierwszych 45 minutach to na prowadzenie wyszli przyjezdni, którzy mieli mnóstwo szczęścia.

 

Niespełna kwadrans po rozpoczęciu drugiej połowy Ruchu dopiął swego i doprowadził do wyrównania. Jedenastkę dla gdańszczan wywalczył Eduards Visnakovs, którego faulował Grek Mavroudis Bougaidis. Stały fragment gry pewnym strzałem na gola zamienił Filip Starzyński. Ofensywny pomocnik chorzowian określany mianem „Figo ze Szczecina” mocnym uderzeniem nie dał żadnych szans Mateuszowi Bąkowi na skuteczną interwencję.

 

Ruchu dwukrotnie mógł wyjść na prowadzenie, ale najpierw w 61. minucie rezerwowy Rołand Gigołajew spudłował w dogodnej sytuacji. Dziesięć minut później ten sam zawodnik fatalnie zachował się w sytuacji sam na sam z Mateuszem Bąkiem. Skuteczność nie jest mocną stroną rosyjskiego zawodnika. Lechia próbowała się odgryźć kwadrans przed końcem, ale próba Macieja Makuszewskiego była nieznacznie niecelna.

 

Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk 1:1 (0:1)

 

Bramki: Filip Starzyński (57'-karny) - Kevin Friesenbichler (45+2-karny)

 

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków) Widzów: 5 568