Dzień wcześniej Warriors pokonali w Bostonie 106:101 drużynę Celtics, mimo że rywale prowadzili już różnicą 26 punktów. W spotkaniu z Nets też byli blisko udanego powrotu. Na cztery minuty przed końcem meczu przegrywali 10 punktami (96:106), ale dzięki znakomitej dyspozycji Stephena Curry'ego, który od tego momentu trafił czterokrotnie z dystansu (w ostatniej kwarcie zdobył 18 ze swoich 26 pkt), doprowadzili w końcówce do remisu 108:108.

 

Steph był niesamowity w ostatnich minutach. Facet, który nic nie zrobił w pierwszej połowie i miał kłopoty z faulami, nagle zagrał tak, jakby nie miał w nogach tego meczu ani poprzednich. Po prostu eksplodował. Dał nam szansę na zwycięstwo - powiedział trener Golden State Steve Kerr.

 

Ostatnie słowo tym razem należało jednak do gospodarzy. Na 1,1 s przed końcową syreną piłka trafiła do Jarretta Jacka, byłego gracza "Wojowników", który zdobył zwycięskie punkty. Curry, który mimo starań nie przypilnował go w tej akcji, już nie zdążył odpowiedzieć.

 

Nets wygrali pierwszy mecz na własnym parkiecie od 6 lutego. Najwięcej punktów zdobyli dla nich Brook Lopez - 26 i Deron Williams - 22. Dla pokonanych Australijczyk Andrew Bogut dorzucił 16.

 

Ekipa Golden State ma prawo czuć się zmęczona - 10 z ostatnich 11 spotkań rozegrała na wyjeździe. Z bilansem 46 zwycięstw i 12 porażek pozostaje liderem Konferencji Zachodniej, ale utraciła miano najlepszej drużyny ligi na rzecz prowadzących na Wschodzie Atlanta Hawks (47-12).

 

W hali Target Center w Minneapolis hiszpański rozgrywający Ricky Rubio uzyskał 18 pkt, 12 zbiórek i 11 asyst, notując czwarte tzw. triple-double w karierze, ale "Leśne Wilki" przegrały z LA Clippers 105:110. Decydowała czwarta kwarta (18:24), w której gospodarze trafili tylko jeden z 14 rzutów z gry, pozostałą zdobycz uzyskując z wolnych.

 

W zwycięskim zespole wyróżnili się Chris Paul - 26 pkt i 14 asyst, J.J. Redick - 18 i DeAndre Jordan - 12 i 18 zbiórek. W ekipie gospodarzy, w której zabrakło kontuzjowanych Kevina Martina i czarnogórskiego środkowego Nikoli Pekovica, najlepszym strzelcem był Gary Neal - 19. Andrew Wiggins dodał 18.

 

Ważne zwycięstwo odnieśli w poniedziałek Dallas Mavericks - wygrywając z New Orleans Pelicans 102:93 przerwali na pięciu serię zwycięstw rywali, najdłuższą w ostatnich czterech latach. Monta Ellis zdobył dla zespołu z Teksasu 20 pkt, Rajon Rondo - 19 i Richard Jefferson - 16, a dla pokonanych Norris Cole - 19, Eric Gordon - 18 i Tyreke Evans - 17.

 

Mavericks zajmują szóste miejsce w Konferencji Zachodniej (40-22), "Pelikany", walczący o pierwszy awans do play off od 2011 roku, spadli na dziewiątą lokatę (32-28), która już nie zapewnia przedłużenia sezonu.