Białorusin był amatorskim czempionem kontynentu, a moim celem jest zdobycie pasa zawodowego mistrza Europy. Poukładałem swoje sprawy prywatne i zawodowe, coraz lepiej także z kontuzjowaną ręką. Chcę się przypomnieć polskim kibicom, choć prawdopodobnie w tym sezonie będzie okazja boksować także w Norwegii – powiedział 27-letni Wrzesiński (Tymex Boxing Promotion).


W 2006 roku zdobył młodzieżowe mistrzostwo kraju, a potem siedem lat z rzędu stawał na podium seniorskich MP, tocząc pojedynki z rywalami będącymi dziś zawodowcami, jak Krzysztof Szot, Michał Chudecki, Michał Żeromiński i Michał Syrowatka oraz medalistami ME Andrzejem Liczikiem i Marcinem Łęgowskim, którzy już zakończyli kariery.


To były walki z wymagającymi przeciwnikami ze swojego podwórka, a przecież walczyłem też z takimi gwiazdami jak były mistrz i wicemistrz świata oraz wicemistrz Europy Włoch Domenico Valentino, mistrz Starego Kontynentu Turek Fatih Keles, czy brązowy medalista MŚ 2011 Kazach Gani Żajłajow. Przegrywałem z nimi, bo brakowało doświadczenia, ale wiem, że nie było przepaści w naszych umiejętnościach – dodał zawodnik z Poznania.


Po podpisaniu profesjonalnego kontraktu, w drugiej połowie 2013 roku stoczył pięć wygranych walk. Na początku 2014 wyjechał do pracy do Norwegii, a na ring wrócił po 10-miesięcznej przerwie, odnosząc zwycięstwo w Dzierżoniowie. Niedługo później uległ nieszczęśliwemu wypadkowi w Skandynawii, poważnie raniąc szkłem dłoń. Wydawało się, że Wrzesińskiego znów czeka długi rozbrat z boksem. Tymczasem szybko wraca do zdrowia, a 14 marca będzie rywalizował z Chacygowem, uczestnikiem igrzysk w Atenach i Pekinie.


Z ręką jest coraz lepiej, ciężko trenuję, sparuję i czekam na przyjazd do Polski. W Bryne koło Stavanger, gdzie mieszkam, początkowo pracowałem w gospodarstwie rolniczym, a teraz w firmie budowlanej. Nie mam zamiaru narzekać, takie są realia. Ambicji nigdy mi nie brakowało, a przecież już w Polsce potrafiłem połączyć pracę fizyczną z treningami. Różnica polega na tym, że jestem starszy, mam większą wiedzę na temat profesjonalnych przygotowań, odpowiedniego odżywiania i odnowy, a także są osoby, które mi bardzo pomagają – stwierdził Wrzesiński.


Pięściarz współpracujący z promotorem Mariuszem Grabowskim ma nadzieję, że pewnym przełomem w jego karierze będzie pokonanie Chacygowa, mistrza Europy z 2002 roku.


Stawiam wszystko na jedną kartę. Za dużo lat poświęciłem boksowi, i nadal to robię kosztem rodziny, aby toczyć mało znaczące
walki. Potrzebuję wyzwań sportowych, a finanse wtedy też będą się zgadzać – dodał Wrzesiński.

 

Pięściarz wystąpi na jednej gali m.in. z byłym pretendentem do tytułu mistrza świata kategorii ciężkiej Mariuszem Wachem.