Gole do własnej bramki się zdarzają, to jest część futbolu. Czasami obrońcy walcząc o piłkę w polu karnym, w tłoku mogą się pomylić. Czasami wślizg, wykonany w ostatniej chwili, zamiast ratować drużynę, jeszcze ją pogrąża.

 

Jak jednak traktować to, co zrobił Sretenović? Sam, przez nikogo nie atakowany, pakuje piłkę do własnej bramki (i pomyśleć, że kiedyś zagrał 19 meczów w barwach Benfiki). Tak nie mogą się zachwoywać piłkarze ekstraklasy. Chwilę później arbiter skończył to spotkanie. Piłkarze z Krakowa mogli się schować w szatni, a gospodarze rozpoczęli szaloną radość.

 

Zobaczcie, jakiego gola zdobył Sreten Sretenović.