Pytanie jest chyba naiwne. Bogusław Cupiał patronuje filozofii zwalniania. Od 1997 roku - gdy Telefonika przejęła Wisłę - zwolniono trenera po raz 26! Nazwisk na liście jest trochę mniej, bo w Wiśle Cupiała można pracować nawet i trzy razy, czego przykładem Franciszek Smuda, który właśnie po raz trzeci wyleciał z hukiem... Ba, Cupiał nie obraża się po wsze czasy. Gdy w jego imieniu Janusz Basałaj zwolnił Henryka Kasperczaka, to po latach tenże Kasperczak jeszcze raz prowadził "Białą Gwiazdę". Choć wydawało się, że to niemożliwe, po tym jak pan Henryk zjawił się na pierwszej konferencji prasowej następcy Wernera Liczki i jeszcze wiele miesięcy - bodaj z kilkanaście miesięcy - targował się o należne pieniądze z tytuły długoletniego kontraktu.

Cupiał to człowiek, który na pewno zapisał się w historii Wisły. Uratował klub, gdy ten znalazł się nad finansową przepaścią. Ba, doprowadził do 8 tytułów mistrza Polski. OSIEM - to brzmi dumnie, biorąc pod uwagę, że Wisła w całej historii wywalczyła ich 13. A więc już teraz zdecydowana większość mistrzostw Polski będzie wiązana z nazwiskiem Cupiał i jego zaangażowaniem w klub z ulicy Reymonta.

Wrócę jednak do pytania, które mnie nurtuje. Wiem, że naiwnego. Co by było, gdyby Cupiał patronował wybranemu trenerowi przez wiele lat? Po czasie eksperymentów wybrał człowieka, któremu by zaufał? Czy tytułów mistrza Polski byłoby mniej? Bo w Europie Wisła nie zaistniała. Sezon 2002/2003 w Pucharze UEFA pod wodzą Kasperczaka, czy awans z grupy Ligi Europy w sezonie 2011/2012 za Roberta Maaskanta to były zaledwie przebłyski.

Budżet klubu w ostatnich latach drastycznie ograniczono. Według raportu "Ekstraklasa piłkarskiego biznesu" wpływy w 2011 roku to było prawie 65 milionów złotych, a w 2014 roku zaledwie 31 milionów. Raport diagnozuje:

 

Lata finansowej swobody klubu w pogoni za awansem do Ligi Mistrzów skutkują ogromnym zadłużeniem spółki. Wisła od lat finansowana jest przez właścicieli tylko zobowiązaniami - po roku 2007 nie miało miejsca żadne podwyższenie kapitału własnego. Dlatego wskaźnik zobowiązania/aktywa z każdym rokiem jest coraz gorszy i nic nie wskazuje na to, by ta sytuacja miała się poprawić. W tym roku przekroczył 8, co oznacza, że na każdą złotówkę majątku klubowego przypada 8 złotych długu (-). Zdecydowaną większość zobowiązań klub ma wobec właściciela, a wynoszą one ponad 82 miliony złotych.



W takich okolicznościach przyszedł Smuda i dał nadzieję. I w poprzednim sezonie i w obecnym. Przyszedł jednak Gaszyński i zwolnił Smudę. Bo nowy trener, to nowa nadzieja. "Dla dobra klubu" - jak to Smuda miał usłyszeć z ust Gaszyńskiego...