W poprzednim sezonie Legia pod wodzą norweskiego szkoleniowca dwukrotnie pokonała poznańską ekipę na własnym stadionie (1:0 w rundzie zasadniczej i 2:0 w fazie play off).

- Obecnej sytuacji nie można porównywać do tej z zeszłego roku. Wówczas występowaliśmy jedynie w ekstraklasie i skupialiśmy się na zmianie naszej gry w ofensywie i defensywie. Teraz natomiast po raz pierwszy od lipca mieliśmy tylko jeden mecz w tygodniu. To jest bardzo duża różnica w kontekście przygotowań do najbliższych spotkań. Z powodu dużego natężenia meczów w ostatnim czasie, lekki spadek formy był nieunikniony. Oczywiście nasza gra i wyniki mogły być lepsze. Jednak teraz zawodnicy nabrali świeżości - przyznał Berg.

Na stadionie w Poznaniu spodziewany jest komplet publiczności. Lech do prowadzącej Legii traci sześć punktów.

- Jako dziecko marzy się, aby występować przed tysiącami ludzi. Teraz to się spełni. Jednak jesteśmy przyzwyczajeni do takiej atmosfery na trybunach. W podobnych warunkach graliśmy przecież w Amsterdamie i Trabzonsporze. Musimy skupić się na meczu - ocenił szkoleniowiec "Wojskowych".

W poprzedniej kolejce Legia spisała się poniżej oczekiwań i zremisowała z Wisłą Kraków 2:2, zdobywając wyrównującą bramkę w końcówce spotkania. Cały mecz zagrał Ondrej Duda, który dopiero wraca do wysokiej dyspozycji po kontuzji kostki.

- To normalna sprawa, że po takim urazie potrzebuje nieco czasu na powrót do wysokiej formy. Jednak czuje się coraz lepiej. Bierze udział w kluczowych akcjach i kreuje grę ofensywną - ocenił szkoleniowiec.

W spotkaniu z Wisłą w bramce stołecznego zespołu wystąpił Arkadiusz Malarz.

- Dusan Kuciak jest profesjonalistą i rozumie rywalizację w zespole. W bramce będzie grał ten, kto jest najlepszy w danym momencie. Arek dobrze zaprezentował się w meczach ligowych z Wisłą i Śląskiem, które były dla nas bardzo ważne. Jestem zadowolony, że mam do dyspozycji dwóch tak dobrych bramkarzy - podkreślił Berg.