- Aktorzy zawsze otrzymują wynagrodzenie za udział w przedstawieniu, a my sportowcy przecież jesteśmy najważniejszym składnikiem igrzysk. Kibice przychodzą na trybuny, by nas dopingować. Ludzie włączają telewizory, by nas oglądać, a nic z tego nie mamy - podkreśliła Pearson w wywiadzie dla CNN.

W igrzyskach w Londynie wystąpiło ponad 10 tys. sportowców. MKOl nigdy nie płacił nagród medalistom. Otrzymują oni medal oraz bukiet kwiatów.

- Oczywiście wiem, dlaczego tak się dzieje, ale moim zdaniem nie powinno tak być. Gdyby przecież nie my, to by igrzysk w ogóle nie było - zaznaczyła lekkoatletka.

MKOl ma licznych sponsorów i nie może narzekać na brak funduszy. Sportowcy po sukcesie w igrzyskach najczęściej otrzymują nagrody w swoich krajach, a także dużo łatwiej im o sponsorów.

Pearson zaznaczyła jednak, że nie wszyscy traktowani są tak samo. Wiele zależy od tego, jaka dyscyplina jest popularna w danym kraju. Tak też nie powinno być.

- Rok po igrzyskach w Londynie było mi bardzo trudno o pomoc finansową. Nadal nie byłam atrakcyjna dla sponsorów - wyznała.

Jej zdaniem MKOl powinien zrozumieć, że czasy się zmieniają.

- Między 1896 a 2016 rokiem jest spora różnica. Dotyczy to każdej dziedziny. Myślę, że nadszedł odpowiedni moment, by pomyśleć także o sportowcach. Należy o tym otwarcie porozmawiać, bo igrzysk bez zawodników nie będzie - podkreśliła.