Spurs rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Byli skuteczni w ataku i agresywni w obronie, zmuszając rywali do strat. Po ośmiu minutach goście wygrywali 26:6. "Jastrzębie" w końcu się otrząsnęły i spotkanie się wyrównało, jednak o nawiązaniu walki o zwycięstwu nie było mowy.

W początkowej fazie grę zespołu z Teksasu napędzał Kawhi Leonard. 23-letni skrzydłowy ostatecznie mecz zakończył z 20 punktami, 10 zbiórkami, siedmioma asystami i czterema przechwytami.

- Z jakiegoś powodu w wielu spotkaniach wyjazdowych w tym sezonie nie potrafiliśmy złapać właściwego rytmu. Tym bardziej cieszę się, że w starciu z bardzo mocnym zespołem wszystko działało jak należy - powiedział rozgrywający Spurs Tony Parker.

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje Paul Millsap - 22 pkt. Hawks przegrali trzeci mecz z rzędu, ale i tak prawdopodobnie zakończą sezon zasadniczy na pierwszym miejscu w Konferencji Wschodniej. Na koncie mają 53 zwycięstwa i 17 porażek. By utrzymać prowadzenie muszą wygrać trzy z pozostałych 12 meczów.

Spurs (44-25) zajmują na Zachodzie szóstą pozycję.

Znów koncertowo zagrał Russell Westbrook. Jeśli Oklahoma City Thunder awansuje do fazy play off, będzie to przede wszystkim zasługa 26-letniego rozgrywającego. W niedzielę jego drużyna, grająca bez kontuzjowanych Kevina Duranta i Hiszpana Serge'a Ibaki, pokonała we własnej hali Miami Heat 93:75.

Westbrook uzyskał 10. w tym sezonie triple-double. W ostatnim ćwierćwieczu takim osiągnięciem mogło się pochwalić jeszcze tylko czterech zawodników: Larry Bird, Magic Johnson, Grant Hill i Jason Kidd.

W starciu z Heat zapisał na swoim koncie 12 pkt, 17 asyst i 10 zbiórek. W dodatku bardzo dobrze grał w obronie, mocno utrudniając życie gwieździe Heat Dwyane'owi Wade'owi.

- Rywale byli od nas bardziej zdeterminowani. Oni grali tak, jakby faza play off już się rozpoczęła. W tym tkwiła różnica - przyznał Wade.

W Konferencji Zachodniej Thunder (40-30) sklasyfikowani są na ósmej pozycji, ostatniej dającej prawo gry w play off. Heat (32-37) są siódmą drużyną na Wschodzie.

Wysokiej porażki doznał natomiast klub Marcina Gortata. Washington Wizards ulegli na wyjeździe Sacramento Kings 86:109. Polski środkowy zdobył sześć punktów. "Czarodzieje" (40-30) zajmują piąte miejsce na Wschodzie.