Do tej pory Polakowi niespecjalnie się układało na kortach w Miami. To jego trzeci występ na tej imprezie. Dwukrotnie miał wolny los w pierwszych rundach, ale do trzeciej nigdy nie udało mu się dotrzeć. W 2013 roku uległ w trzech setach Thomazowi Bellucciemu, a w zeszłym sezonie zdobył tylko pięć gemów w konfrontacji z Roberto Bautistą.


Natomiast Roger-Vasselin występuje na kortach Crandon Park po raz czwarty. Przed rokiem zdołał dotrzeć do III rundy.


To już szóste spotkanie tenisistów. Choć Janowicz w każdym z tych meczów triumfował, to te pojedynki nigdy nie należały do najprostszych. Panowie ostatni raz na korcie spotkali się… tydzień temu! W Irving Polak pokonał Francuza w challengerze 7-6(3), 1-6, 6-2.  


Spotkanie rozpoczął Francuz, który od razu nie wystrzegł się dwóch błędów. Nie zamierzał jednak oddawać gema tak szybko i nie było mowy o przełamaniu. Janowicz spokojnie rozegrał swoje pierwsze podanie, a dwa ostatnie podania zakończył asami serwisowymi i w Miami było już 1:1. Świetna dyspozycja serwisowa Polaka, dobre zagranie przy siatce Francuza i tenisiści po równo dzielili się punktami. Najciekawiej było w siódmym, lacostowskim gemie, który był bez wątpienia najdłuższym. Gra na przewagi wydawała się ciągnąć w nieskończoność, ale pięknym zagraniem po crossie dzieło wykończył Janowicz, który w końcu przełamał rywala! Swoje podanie wygrał „na sucho”, ale po chwili zrobił to samo Roger-Vasselin. Zdobytej wcześniej przewagi łodzianin nie zamierzał już oddawać. Zaczął i skończył ostatniego gema asami serwisowymi i wygrał pierwszego seta 6:4.

Lepszego początku drugiego seta Janowicz nie mógł sobie wymarzyć. Spokojnie returnował serwisy rywala i na kortach Crandon Park łodzianin po przełamaniu prowadził 1:0. Polak imponował formą i swoje podanie także wygrał na sucho. Trzeci gem był właściwie identyczny, jak ten inauguracyjny. Bezradny Roger-Vasselin nie radził sobie z returnami, a o drugim przełamaniu zadecydował podwójny błąd serwisowy 140. rakiety świata. Do trzech razy sztuka? Tak, dopiero przy trzecim podaniu Francuz zdołał zdobyć punkt, choć i tym razem nie obyło się bez walki. Rozpędzony Janowicz nie zamierzał zwalniać tempa. Siódmym asem serwisowym doprowadził do 5:1. Co prawda Roger-Vasselin zdołał wygrać swoje podanie, ale różnica klas pomiędzy zawodnikami była coraz bardziej widoczna z każdą minutą. Ostatni, najważniejszy gem Polak zaczął od dobrego serwisu, a jego przeciwnik wyrzucił piłkę w aut. Oczywiście łodzianin nie mógł spokojnie zameldować się w drugiej rundzie. Nie wystrzegł się dwóch błędów serwisowych, później dobre zagranie Francuza i było blisko przełamania. Na szczęście Janowicz szybko powrócił do fenomenalnej formy i pokonał Francuza 6:2. 

 

W drugiej rundzie obecnych zmagań zmierzy się z rozstawionym z numerem 13. Roberto Bautistą Agutem. Z Hiszpanem (15. ATP) miał okazję rywalizować dotychczas raz. To właśnie tenisista z Półwyspu Iberyjskiego wyeliminował go w poprzednim sezonie w Miami.

 

To bez wątpienia szczęśliwy dzień dla biało-czerwonych singlistów w Miami. Przed Janowiczem w II rundzie wygrała Agnieszka Radwańska, która wygrała z Anną Schmiedlovą. Niestety mniej szczęścia Marcin Matkowski, który w parze z Nenadem Zimonjicem na 1. rundzie zakończyli udział w turnieju. Rozstawiony z "szóstką" polsko-serbski debel przegrał z Kevinem Andersonem z RPA i Francuzem Jeremym Chardym 3:6, 3:6.