W trakcie transmisji Irlandia - Polska najpierw wymienialiśmy znaczące spojrzenia, a później już tylko wspólnie uśmiechaliśmy się z Wojciechem Kowalczykiem, gdy Tomasz Hajto zaczynał chwalić Jakuba Wawrzyniaka. Swego czasu Hajto toczył z nami wielki spór w "Cafe Futbol" na temat przydatności tego obrońcy do drużyny narodowej. Poniżej 62-krotny reprezentant Polski odnosi się do wielu problemów personalnych kadry.

 

Roman Kołtoń: Panie Hajto, ależ pan chwalił Wawrzyniaka...

 

Tomasz Hajto: Chwaliłem chwaliłem, ale... Kuba zawinił ostatecznie przy bramce...

 

Sam zawinił? Mam wrażenie, że tam kilku piłkarzy było zamieszanych - Mila, Rybus, Wawrzyniak... Glik to już tylko próbował ratować sytuację.

 

Proszę zwrócić uwagę na zachowanie Kuby po stracie krycia, gdy zgubił przeciwnika. Błędy popełnia każdy, ale liczy się reakcja. Wawrzyniak stał i nie reagował...

 

Long był między Wawrzyniakiem a Glikiem...

 

Skoro znajdował się przy Longu w momencie wykonania rzutu rożnego, powinien go kryć do końca...

 

Podważanie Wawrzyniaka nie ma sensu - rozegrał 44 mecz w kadrze. Każdy próbuje zastąpić Kubę kimś innym - od Beenhakkera, przez Smudę, Fornalika aż do Nawałki. A Kuba ciągle wraca i nikt mu już nigdy nie odbierze wygranej z Niemcami w eliminacjach EURO 2016.

 

Też mu tego nie odbieram, ale obrońców rozlicza się przede wszystkim za grę w defensywie. W drugiej połowie meczu z Irlandią popełnił jeszcze jeden błąd - przy jednej z akcji poszedł do wślizgu, a powinien czekać na odbudowanie ustawienia przez Rybusa.

 

Po akcjach lewym skrzydłem Irlandii, gdzie próbował się im przeciwstawić Paweł Olkowski, było dużo większe zagrożenie.

 

Zgadzam się - Olkowski nie grał na takim poziomie, na jakim widziałem go w wielu meczach FC Koeln. W ostatnich miesiącach zawsze wykazywał dużą jakość w grze ofensywnej. W Dublinie nie potrafił nic wnieść w grze ofensywnej, a i w defensywie był bardzo niepewny.

 

Kto jeszcze zawiódł? Nasi eksperci, Adam Matysek, Tomek Łapiński i Wojciech Kowalczyk wskazywali zgodnie - poza Olkowskim - na Arkadiusza Milika.

 

Nauczyłem się za granicą, że już na rozgrzewce można wywnioskować, jak skoncentrowany jest piłkarz. Kilka oddanych strzałów przez Milika było bardzo niecelnych, ba, wręcz tak źle trafiał w piłkę, tak że ta leciała kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt metrów od bramki. Trenerzy na Zachodzie zawsze mi powtarzali – koncentracja, koncentracja i jeszcze raz koncentracja. Poczynając od rozgrzewki. Taki Peszko na 10 prób strzelił z 6-7 efektownych goli - widać, że jest w gazie.

 

Lewandowski przebiegł aż 11 kilometrów 400 metrów...

 

Robert to napastnik, który podniósł sobie bardzo wysoko poprzeczkę. Wiem, że lubi grać z presją.  Doceniam, że pracuje i biega, ale od napastnika tej klasy oczekiwałbym w Dublinie, że sam sobie stworzy sytuacje. Dużym problemem, jeśli chodzi o Biało-czerwonych, był fakt, że zawodnik, który miał piłkę, był z reguły najbardziej wysuniętym do przodu z całego zespołu. Przez to brakowało alternatywy do zagrania. Jak piłkę miał Lewandowski, to był osamotniony. Jak pojawił się z nią Peszko to też był sam. Jak Rybus - to samo... Nie potrafiliśmy rozegrać piłki również w linii obrony. Gdy Glik, czy ktokolwiek inny miał piłkę, wszyscy znajdowali się w jednej linii. A tymczasem ktoś powinien być trochę z tyłu.

 

Czego jeszcze zabrakło?

 

Agresji w średnim pressingu. Momentami brakowało również odbudowy ustawienia. Odległości między zawodnikami też były za duże. Jestem pewien, że trener Nawałka zwraca na takie elementy uwagę, ale u niektórych zawodników brakowało mi determinacji. Po objęciu prowadzenia zeszliśmy do niskiego pressingu i staraliśmy się dowieźć ten wynik do końca. W jakimś stopniu była to słuszna decyzja, gdyż widzieliśmy, że gra w ofensywie nie układa się tak, jakbyśmy tego oczekiwali przed meczem. Jednak jeśli chce się "dowieźć" wynik do końca, tym większa musi być determinacja wszystkich zawodników - a już szczególnie wymagana jest koncentracja przy stałych fragmentach gry, do których dążyli Irlandczycy.

 

A zmiany? Wiem, że łatwo analizować po meczu...

 

Na spokojnie patrząc, to myślę, że sam selekcjoner Adam Nawałka zastanawia się, jak mógł wpłynąć na przebieg drugiej połowy i pomóc drużynie. Po ostatnim gwizdku łatwiej się ocenia, a trener musi reagować na gorąco. W momencie, kiedy widzieliśmy, że nie układa się gra, wydaje mi się, że decydowałbym się na zdjęcie Milka, cofnięcie Lewandowskiego i posłanie do walki z przodu Teodorczyka. Z drugiej strony rozumiem też trenera. Zmian nie robi się dla zmian, ale robi się, aby coś wniosły. Brakuje nam trochę jakości, jeśli chodzi o rozegranie piłki, ale może będzie jej więcej, gdy wrócą Kuba Błaszczykowski i Eugen Polanski...

 

A wrócą?

 

Sportowo to są piłkarze, którzy w reprezentacji muszą być.

 

Kuba Błaszczykowski - co przyznał i Robert Lewandowski i Adam Nawałka - nie odbierał telefonu po tym, jak został pozbawiony opaski.

 

Szanuję Kubę za umiejętności, a także osobowość, ale opaska kapitana to nie jest rzecz, którą dostaje się raz na zawsze. To nie jest coś, co zakłada się na ramię i przykleja "super-glu". Trener jest szefem i to on podejmuje decyzje, jeśli chodzi o funkcję kapitana. Szanuję trenera Nawałki i każdy piłkarz musi taką decyzję zaakceptować bez względu na to, jak się nazywa. Brakło mi tylko jasnego przekazu. Nie można takimi sprawami żyć przez kilka miesięcy, bo liczy się dobro reprezentacji. Trener Engel dał opaskę Tomkowi Wałdochowi. Świerczewski, Kłos, Koźmiński, czy ja mieliśmy się obrazić? Szanowaliśmy tę decyzję, bo liczyło się dobro drużyny. To właśnie tworzyło siłę kadry za czasów Engela...

 

Jak Polański nie wróci, to kto może grać obok Krychowiaka? Już zawsze Jodłowiec? Może Linetty?

 

A kto powiedział, że Polanski nie wróci. Nie wszyscy muszą się lubić, pić kawę w wolnym czasie. Liczy się kadra i szansa na wspólny awans do finałów EURO 2016. W Niemczech jest takie powiedzenie: „Die Menschen muessen reden”. Co oznacza "Ludzie muszą rozmawiać" - bo właśnie wtedy, gdy wszystko się dyskutuje, nie powstają wielkie problemy. Proszę zwrócić uwagę, że w najsilniejszych drużynach na świecie są piłkarze - dwóch-trzech - którzy mają charyzmę i nie wahają się w trudnych chwilach zabierać głosu. Tylko z takimi można coś wygrać. Jeżeli trener Nawałka ostatecznie nie powoła Polanskiego, to taką decyzję też trzeba zaakceptować. Obaj są jednak na tyle doświadczeni, że w rozmowie wszystko można wyjaśnić.

 

Porozmawiajmy o alternatywie...

 

Warto poważnie rozważyć Gajosa, którego miałem w Jagiellonii. To chłopak, który nie tylko ma walory w ofensywie, ale i nie ostawi nogi w walce o piłkę. W dodatku bardzo dobrze gra głową. Na pewno dalej trzeba szukać i analizować. Chwalimy się pracą z młodzieżą, a w 40-milionowym kraju wymieniamy 3-4 zawodników, których można posłać do gry w środku pola. To nie jest problem, który powstał dziś – ciągnie się od wielu lat.

 

Glika za kartki zabraknie z Gruzją.

 

To może spróbować Salamona?

 

Z Serie B jest już Cionek, który jednak grał bardzo słabo ze Szwajcarią. Już lepiej spróbować Rzeźniczaka z Legii albo Kamiński z Lecha?

 

Hm...

 

Coś brakuje panu przekonania do tych zawodników?

 

Może nie przekonania, ale jakości w ich grze w dłuższym dystansie czasowym. Chciałbym, żeby potrafili udowodnić dyspozycję nie w pojedynczych meczach, ale w dłuższym dystansie czasowym. 

 

Próby z Rzeźniczakiem, czy Kamińskim mogą zbudować tych zawodników.

 

Każdy ma swoją wizję... Trener Nawałka przed Irlandią miał wizję, aby postawić na Peszkę na skrzydle i na Fabiańskiego w bramce. Zrobił fantastyczny ruch. To była dwójka zawodników, która w Dublinie sprzedała się znakomicie.

 

Wróćmy do braku Glika...

 

Gdyby Glika - który niewątpliwie jest filarem kadry - zabrakło z Niemcami, Irlandią, czy Szkocją to byłby duży problem, ale nie chce mi się wierzyć, że z Gruzją nie znajdziemy piłkarza, który mógłby go zastąpić. Trzeba przymierzyć Komorowskiego, Rzeźniczaka, Kamińskiego... Najstabilniej gra Rzeźniczak – w takim spotkaniu dałby sobie radę. W ostatnim czasie polska piłka produkuje więcej piłkarzy ofensywnych. Wcześniej zawsze słynęliśmy z gry defensywnej. Obrońca - jak mówi prezes Boniek - musi mieć centymetry i kilogramy. Dodałbym, że we współczesnej piłce musi dysponować również techniką, powinien czytać grę i odbierać piłkę czysto. Tak grają czołowi piłkarze na świecie.

Kompilacja zagrań Wawrzyniaka w załączonym materiale wideo!