Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem fazy play off podopieczni trenera Gregga Popovicha imponują formą, wygrywając mecz za meczem. W szesnastym kolejnym sezonie osiągnęli 50 zwycięstw i zrównali się dorobkiem (50-26) z zajmującymi piąte miejsce w silnej Konferencji Zachodniej Los Angeles Clippers.

 

W piątkowym meczu w hali AT&T Center w San Antonio rewelacyjnie zagrali w pierwszej kwarcie, kończąc ją prowadzeniem 45:25, co ustawiło całe spotkanie. Dorobek Spurs w tej części gry to ich rekord w bieżących rozgrywkach. Trener Nuggets Melvin Hunt porównał ich wyczyn do ringowych popisów mistrzów boksu. "Byli jak stary, dobry Mike Tyson. Wyszli z narożnika i zasypali nas gradem celnych rzutów. Pozostała tylko kwestia, czy wytrzymamy do końca" - powiedział.

 

Najwięcej punktów dla zwycięzców uzyskali Danny Green - 21 (trafił wszystkie sześć rzutów za trzy), Kawhi Leonard - 20 i rezerwowy środkowy, Australijczyk Aron Baynes - 18. Gospodarze zagrali bardzo zespołowo, każdy z 13 zawodników, który pojawił się na parkiecie, zdobył punkty. Jedynym zmartwieniem szkoleniowca ekipy z Teksasu jest kontuzja Brazylijczyka Tiago Splittera, który grał tylko sześć minut na początku meczu (zdobył w tym czasie 7 pkt). W drużynie gości wyróżnili się Włoch Danilo Galinari - 20 pkt i Jameer Nelson - 14.

 

Koszykarze Oklahoma City Thunder, występujący bez swojego czołowego zawodnika Kevina Duranta, wciąż nie mogą być pewni udziału w play off. Zwłaszcza gdy słabiej zagra inny jego gwiazdor Russell Westbrook. W piątek ulegli na wyjeździe Memphis Grizzlies 92:100. Najlepszy strzelec rozgrywek (średnia 27,5) zdobył "tylko" 18 pkt, z czego zaledwie sześć po pierwszej kwarcie, trafiając pięć z 20 rzutów z gry. Najwięcej dla Thunder uzyskał turecki środkowy Enes Kanter - 24 i 17 zb., a dla zwycięzców Jeff Green - 22 i Hiszpan Marc Gasol - 19.

 

Drużyna z Oklahomy (42-24) utrzymała się na ósmym miejscu w tabeli Konferencji Zachodniej, ostatnim dającym prawo gry w play off, ale po piętach depczą jej New Orleans Pelicans (41-34), którzy pokonali u siebie Sacramento Kings 101:95.

 

W zespole "Pelikanów" wyróżnili się Eric Gordon - 21, Anthony Davis - 20 i bliski triple-double Tyreke Evans - 19, 12 zb. i dziewięć asyst. Podwójne zdobycze w trzech elementach gry już w drugim kolejnym meczu uzyskał najlepszy zawodnik "Królów" DerMarcus Cousins - 24, 20 zb., 13 as., ale te niesamowite statystyki znów okazały się niewystarczające do zwycięstwa.

 

24-letni środkowy trafił za to do kronik NBA, zostając dopiero trzecim graczem tej ligi, który w dwóch kolejnych spotkaniach uzyskiwał powyżej 20 punktów i zbiórek oraz więcej niż 10 asyst. Przed nim uczynili to Wilt Chamberlain i Elgin Baylor.

 

Z kolei Hiszpan Pau Gasol w wygranym przez Chicago Bulls 88:82 meczu z Detroit Pistons uzyskał 50. w sezonie double-double (26 pkt, 10 zb.) i zdecydowanie przewodzi w tej klasyfikacji przed Cousinsem (46) i Czarnogórzaninem Nikolą Vucevicem (43), który w wygranym przez jego Orlando Magic 97:84 meczu z Minnesota Timberwolves popisał się zdobyciem 37 punktów i 17 zbiórek.