Cztery ostatnie starcia odwiecznych rywali kończyły się zwycięstwami Czarnych Kotów. Nie inaczej było dzisiaj: Sunderland rozpoczął spotkanie z aż trzema nominalnymi napastnikami, jednak ten wariant długo nie przynosił oczekiwanej płynności w ofensywie. Zmieniło się to tuż przed przerwą: daleki wykop Costela Pantilimona po nieporadnej interwencji obrońców Newcastle trafił pod nogi Jermaina Defoe, który nie zastanawiając się huknął z przed pola karnego prosto w okienko bramki Srok!

 

Jak się potem okazało był to strzał na wagę zwycięstwa, bowiem podopieczni Johna Carvera nie potrafili choćby zbliżyć się do odwrócenia losów spotkania. Najlepszą okazję miał Sammy Ameobi, jednak trzy punkty wylądowały na koncie Sunderlandu.

 

Po wczorajszych pięknych golach i efektownych obronach, dzisiaj kibice mogli czuć się zawiedzeni po obejrzeniu pojedynku Burnley z Tottenhamem, które stworzyły niezbyt ciekawe widowisko. Miał być to pojedynek dwóch wybitnych w tym sezonie angielskich snajperów: Danny'ego Ingsa i Harry'ego Kane'a, jednak żaden z nich nie zachwycił.

Najlepsze sytuacje po obu stronach zmarnowali Christian Eriksen i Ashley Barnes, który piłkę meczową w samej końcówce dostał z kapelusza: futbolówka znalazła go w polu karnym po serii odbić, jednak jego główka była zbyt słaba, by zaskoczyć Hugo Llorisa.

Tottenham zajmuje siódme miejsce i traci punkt do piątego Liverpoolu. Burnley niezmiennie zajmuje miejsce w strefie spadkowej i o utrzymanie będzie się bił do ostatniej kolejki.


Burnley FC - Tottenham Hotspur 0:0

 

Sunderland FC - Newcastle United 1:0


Defoe 45'