- Władze klubu i trenera Jacka Winnickiego poinformowałam o swojej decyzji wcześniej. Kiedyś trzeba powiedzieć koniec - powiedziała 32-letnia skrzydłowa Fenerbahce Stambuł.

Za kilka miesięcy wraca z mężem do Krakowa. Planów na przyszłość nie ma jeszcze sprecyzowanych.

- Zobaczymy, jak się życie potoczy. Przez kilkanaście lat moje życie obracało się wokół koszykówki. Jeśli więc nadarzyłaby się okazja, by w jakiś sposób być dalej związaną z basketem, pewnie bym skorzystała. Na pewno nie wyobrażam sobie siedzenia za biurkiem od 9 do 17, chociaż z drugiej strony... nigdy nie mów nigdy - dodała.

Razem z mężem od blisko pięciu lat w Polsce prowadzi firmę deweloperską.

- Pomagałam Bartkowi, gdy kończyły się rozgrywki koszykarskie. Teraz pewnie przyjdzie czas na większe zaangażowanie. Własna firma to rzecz stresująca, ale który biznes nie jest ryzykowny. Początek mamy już za sobą. Nie jest źle. Wiemy, jak to smakuje być na swoim - dodała mama trzyipółletniej Małgosi.

Urodzona w śląskim Mikołowie zawodniczka rozpoczynała przygodę z koszykówką w Stali Bobrek Bytom. Potem była Szkoła Mistrzostwa Sportowego PZKosz. w Warszawie, a następnie Lotos Gdynia (2001–06), z którym wywalczyła cztery mistrzostwa Polski i dwukrotnie dotarła do finału Euroligi. Potem trafiła do Rosji, reprezentując Spartak Moskwa Region (2006–07) i UMMC Jekaterynburg (2007-11). Z tym pierwszym klubem wywalczyła mistrzostwo Euroligi. Od dwóch lat gra w Fenerbahce, z którym wystąpi w tegorocznym Final Four w Pradze (10-12 kwietnia).

Wstępy w zespole narodowym zakończyła w maju 2013 roku. W drużynie seniorek rozegrała 114 meczów. Wcześniej występowała w młodzieżowych kadrach, począwszy od zespołu kadetek. W 2003 roku została wybrana "La Gazzetta dello Sport" najlepszą koszykarką Europy.

Bibrzycka występowała także w zawodowej amerykańskiej lidze WNBA w ekipie San Antonio Silver Stars, razem z Małgorzatą Dydek. W koszykówce klubowej osiągnęła wszystko, po reprezentacyjnych występach pozostał u niej niedosyt.

- Nie spełniłam w reprezentacji marzenia, jakim był medal mistrzostw Europy czy występ na igrzyskach. Największy sukces to, paradoksalnie, najgorsze miejsce dla sportowca, czyli czwarte w mistrzostwach Europy w 2003 roku. Potem było już tylko gorzej... - wspomniała.

W najbliższych miesiącach priorytetem dla niej i koleżanek klubowych będzie obrona mistrzowskiego tytułu w Turcji.

- Dla władz klubu ważniejsze od mistrzostwa Euroligi jest mistrzostwo kraju. To priorytet. To, że pokonałyśmy Galatasaray w ćwierćfinale Euroligi było bardzo istotne, tym bardziej, że w lidze z nimi przegrałyśmy. W play off czeka nas trudna droga do finału, ale wierzę, że w nim będziemy i ponownie zmierzymy się z odwiecznym rywalem. Przed nami najważniejsza część sezonu - zaznaczyła.