Pomocnik bełchatowskiej drużyny dobrze rozpoczął sezon, który jednak bardzo szybko okazał się dla niego stracony. Pod koniec lipca, w drugiej kolejce ekstraklasy Mak strzelił gola w wygranym 2:0 pojedynku z Koroną Kielce. W tym samym spotkaniu doznał jednak kontuzji, ale dotrwał na boisku do 90. minuty. Później zaliczył jeszcze 84 minuty z Górnikiem Łęczna (1:1) i na tym na razie zakończył rozgrywki.

 

Mak narzekał na ból w kolanie, lecz przez dłuższy czas nie było ostatecznej diagnozy i zaleceń dotyczących leczenia. Zawodnik miał nadzieję, że obędzie się bez operacji, jednak po kilku konsultacjach medycznych w Polsce i za granicą okazało się, że zabieg będzie konieczny. Pod koniec października pomocnik przeszedł więc operację uszkodzonej chrząstki w prawym kolanie a później rozpoczął długotrwałą rehabilitację poza Bełchatowem.

 

We wtorek po raz pierwszy od kilku miesięcy pojawił się na obiekcie przy ul. Sportowej i pod okiem fizjoterapeuty trenował indywidualnie na głównej płycie Gieksa Areny. Towarzyszył mu Alexis Norambuena, który w przerwie zimowej przeszedł operację ścięgien Achillesa. Na razie jednak nie wiadomo, kiedy trener Marek Zub będzie miał do dyspozycji tych zawodników.

 

Na pewno nie będzie ich w kadrze na niedzielny mecz z Zawiszą Bydgoszcz. Dla bełchatowian będzie to niezwykle ważne spotkanie, bo po nieudanym początku wiosny (sześć porażek w siedmiu meczach) znaleźli się tuż nad strefą spadkową. Przegrana w spotkaniu z zamykającym tabelę Zawiszą może więc mieć dla PGE GKS poważne konsekwencje.

 

W sobotę bełchatowianie na własnym stadionie ulegli 1:2 Lechowi Poznań. - Jestem przekonany, że po kolejnym meczu będziemy w dużo lepszych nastrojach – powiedział po tej porażce Zub, dla którego spotkanie z Lechem było debiutem w roli trenera piłkarzy PGE GKS.

 

Niedzielny pojedynek Bełchatowa z Zawiszą Bydgoszcz rozpocznie się o g. 15.30.