W składzie Królewskich po dłuższej przerwie pojawił się wreszcie James Rodriguez, więc Carlo Ancelotti miał dziś okazję desygnować do gry swój pierwszy garnitur. Ku zdziwieniu wszystkich jednak Real miał duże problemy w pierwszej połowie meczu: gospodarze stworzyli sobie dużo więcej okazji i przez pierwsze 45 minut oddali niemal trzykrotnie więcej strzałów (11-4), będąc również górą w statystyce posiadania piłki.

Rozmowa motywacyjna w przerwie okazała się jednak wystarczająca: po zmianie stron to goście napędzali grę raz po raz stwarzając sobie okazje ze skrzydeł. Coraz lepiej wyglądała współpraca ofensywnego tercetu, a na dobre rozkręcił się Cristiano Ronaldo. Portugalczyk w jednej z akcji został obsłużony kapitalną piłką z głębi pola, w obrębie szesnastki dał się przewrócić obrońcy, jednak sędzia... pokazał mu żółtą kartkę.

Była to spora kontrowersja, jednak nie podcięła skrzydeł gościom, którzy powoli przełamywali opór Rayo. Udało się to w 68. minucie: znakomity rajd prawym skrzydłem przeprowadził Dani Carvajal, który pokazuje, że nie zamierza oddać miejsca w pierwszej jednastce nowego nabytkowi Danilo za darmo. Hiszpan dograł piłkę na nos Ronaldo, który pewnym strzałem z kilku metrów nie dał szans bezradnemu Davidowi Cobeño. To był 300. gol Portugalczyka dla Realu Madryt. W historii Królewskich tylko dwóm graczom udało się osiągnąć taki wynik. Mowa o Raulu (324. bramki w 741. meczach) i Alfredo di Stefano (307 w 396). Ronaldo do tej pory rozegrał "zaledwie" 288. spotkań! Wydaje się kwestią czasu, kiedy wyprzedzi tę dwójkę.

Pięć minut później błyskawiczną kontrę na gola zamienił James Rodriguez, który zszedł do ulubionej lewej nogi i huknął z kilkunastu metrów przy słupku. Real utrzymuje dystans do prowadzącej Barcelony, jednak dzisiejsze zwycięstwo zrodziło się w bólach. Jeszcze w końcówce znakomitą okazję zmarnował Manucho - jego strzał końcami palców wybronił Casillas.


Rayo Vallecano - Real Madryt 0:2 (0:0)
C. Ronaldo 68', J. Rodriguez 73'