Mistrz olimpijski i świata oraz rekordzista globu na dystansie 100 i 200 metrów był kilka razy wielką atrakcją norweskiego mityngu, lecz w tym roku organizatorzy nie ukrywają, że nie stać ich na jego start z powodu zbyt wysokiego honorarium.

 

- Przed dwoma laty zapłaciliśmy mu za przyjazd do Oslo horrendalne dla nas dwa miliony koron (ok. 1 mln złotych). Teraz, po zmianach kursów dolara i naszej korony, która bardzo osłabła z powodu niskiej ceny ropy naftowej, suma ta stała się wyższa aż o 40 procent. Dlatego zdecydowaliśmy się zrezygnować - wyjaśnił dyrektor mityngu Steinar Hoen.

 

Podkreślił, że decydując się na tak wysokie honorarium organizatorzy świadomie "amputowali" by zawody, ponieważ zabrakłoby środków na opłaty startowe dla innych uczestników. - W ten sposób będziemy mieli zamiast jednej dużo innych gwiazd i nie żałujemy naszej decyzji - tłumaczy Hoen.

 

Tegoroczna edycja Bislett Games odbędzie się 11 czerwca i będzie 50. Hoen, mistrz Europy z Helsinek (1994) w skoku wzwyż, nie ukrywa, że właśnie ta dyscyplina będzie w tym roku miała w Oslo gwiazdorską obsadę.

 

W rozmowie z agencją NTB wyjaśnił, że z powodu, a raczej dzięki nieobecności Bolta, zostały uwolnione poważne środki w budżecie zawodów, co pozwoliło na zaproszenie innych mistrzów. Na przykład w rywalizacji w skoku wzwyż weźmie udział aż pięciu zawodników, którzy pokonali w karierze wysokość 2,40 m i więcej, a ich honoraria razem wzięte wyniosą jedną trzecią stawki Bolta.

 

Start potwierdzili Katarczyk Mutaz Essa Barshim (2,43), Bohdan Bondarenko (2,42) i Andrij Proczenko (2,40) z Ukrainy, Rosjanin Iwan Uchow (2,41) i Kanadyjczyk Derek Drouin (2,40).

 

- Myślę, że mając tak silną stawkę i sprzyjające warunki atmosferyczne, bez deszczu i chłodu, całkiem możliwe będzie pobicie rekordu świata Kubańczyka Javiera Sotomayora. Tyle już lat minęło od 1993 roku i jego skoku na wysokość 2,45, że nadszedł czas, aby zmienić ten wynik - powiedział Hoen.