Raz na wozie, raz pod wozem. Siatkarze PGE Skry mieli ostatnio cięższy okres, przegrali walkę o medale w Lidze Mistrzów i obronę mistrzowskiego tytułu, ale... taki jest sport. Nie chcą już więcej o tym myśleć i stawiają sobie kolejne cele - brązowy medal w PlusLidze i zwycięstwo w Pucharze Polski.

- Życie zawsze wszystko weryfikuje i trzeba też być na to przygotowanym. Na pewno się nie poddajemy, bo wciąż mamy duże cele przed sobą. To nie jest w naszym stylu, aby teraz spuścić głowy i wszystko przegrać. Będziemy walczyć do samego końca - zapewnia Karol Kłos.

Do pierwszego meczu z Jastrzębskim Węglem o trzecie miejsce w PlusLidze przygotowują się już od blisko tygodnia. W hali Energia zameldowali się jeszcze podczas świąt. Wszystko po to, aby jak najszybciej podładować akumulatory i przygotować się do bitwy o ligowy brąz.

- Patrząc na to co było w ostatnich tygodniach, to myślę, że gorzej już nie możemy zagrać. Mamy teraz trochę czasu i oczywiście zdaję sobie sprawę, że cudów się nie zdziała, ale trenerzy pracują już nad tym, aby poukładać tę grę. Myślę, że znajdą odpowiednie lekarstwo na nasze ostatnie dolegliwości. Proszę mi wierzyć - my naprawdę bardzo chcemy zdobyć to trzecie miejsce i wygrać Puchar Polski. Stać nas na to - dodaje środkowy bełchatowian.

Bełchatowianie mają na koncie cztery porażki z rzędu. - Z Lotosem zagraliśmy już dużo lepsze spotkanie i naprawdę zabrakło niewiele. Myślę, że w tym sezonie było kilka takich meczów, że w końcówkach czegoś zabrakło. Podobnie było w meczu o trzecie miejsce w Berlinie. Jeden tydzień wszystko zweryfikował i pozbawił nas tych marzeń. Myślę, że to jest dobra nauczka do tego, żeby w przyszłym sezonie pracować jeszcze mocniej. Być głodnym tych zwycięstw i powalczyć o te najwyższe cele. Żeby to jednak zrobić trzeba jeszcze wykonać kilka kroków, chociażby te mecze o trzecie miejsce, które mogą nam dać Ligę Mistrzów. To jest przecież ogromny prestiż i wyróżnienie. Chcemy zdobywać kolejne doświadczenia, rozwijać się i grać z najlepszymi drużynami w Europie - mówi reprezentant Polski.

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego - to hasło jak ulał pasuje do drużyny Miguela Falaski. Będąc w opałach, wielokrotnie potrafiła się podnieść. Wszyscy się wspierali i tak jest do tej pory.

- Każdy w tym zespole wierzy w siebie. Może to była taka chwilowa słabość, która przytrafiła się podczas tych najważniejszych spotkań. Tym bardziej jest nam przykro, bo myślę, że w przekroju całego sezonu nie prezentowaliśmy się źle. Dostaliśmy niezłą lekcję pokory i mam tu na myśli również siebie. Do wszystkiego trzeba się przykładać jeszcze mocniej - podkreśla Kłos.