Taylor Lapilus pokonał Stevena Raya przez jednogłośną decyzję sędziów (30:27, 30:27, 30:27) 5:00, R3

Rocky Lee od pierwszych sekund otwierającej rundy unikał wymiany w stójce i spychał Lapilusa do siatki szukając sprowadzenia. Francuz nie miał większych problemów z odwracaniem pozycji przy siatce, a przy rozerwaniu klinczu zasypywał Tajwańczyka kombinacjami ciosów. W drugiej rundzie Lee miał swój moment Tajwańczyk przy jednym z kopnięć

przechwycił nogę Lapilusa i sprowadził walkę do parteru, ale z jego strony to byłoby na tyle. Francuz kontrolował dobrze dystansował Tajwańczyka i wygrywał większość wymian w stójce. Na twarz Rocky'ego spadało coraz więcej ciosów i decyzja sędziów nie mogła być inna. Cenna wygrana wylądowała na koncie Lapilusa.

Steven Ray pokonał Marcina Bandla przez TKO (ciosy) 1:35, R2

Druga walka wzbudziła na trybunach zdecydowanie więcej entuzjazmu. Polscy fani mocno podnieśli głosy, gdy do oktagonu zmierzał Marcin Bandel. Niestety po raz drugi "Bomba" nie dał rady w UFC. Pierwsze minuty nie zapowiadały tak jednostronnego pojedynku. Polak szukał tylko walki w parterze, a Steven Ray nie pozwalał odwrócić pozycji kontrolując pojedynek z góry. Blisko zakończenia starcia było już pod koniec pierwszej rundy, ale Bandel przetrwał kilkanaście sekund duszenia trójkątnego. W drugiej rundzie jednak "Braveheart" zyskał dosiad i po gradzie ciosów w dosiadzie sędzia musiał przerwać walkę.

 

Aleksandra Albu pokonała Izabelę Badurek przez poddanie (duszenie gilotynowe) 3:34, R2

Izabela Badurek w piątek wykazała się dużą wolą walki podczas zbijania wagi, którą wykończona wypełniła za drugim podejściem. Jej sobotnia dyspozycja pozostawała pod znakiem zapytania. I niestety niwelowanie wagi na ostatni moment odbiło się na formie Polki.

Badurek od początku walki szukała klinczu i sprowadzenia do parteru. Polka próbowała obalić chwytając za jedną nogę Z każdą kolejną upływającą sekundą widać było narastające zmęczenie u Polki, ale pod koniec starcia Badurek zanotowała jeszcze sprowadzenie. Niestety Albu błyskawicznie powstała na swoje nogi.

Podopieczna Roberta Jocza od pierwszych sekund drugiej rundy szukała klinczu, ale Rosjanka stopowała Polkę celnymi uderzeniami. Albu z większkości wymian wychodziła zwycięsko, więc Badurek ponownie ruszyła po nogi rywalki przy okazji wpadając w gilotynę. Uchwyt okazał się na tyle mocny, że Polka po kilku sekundach poddała walkę.

 

Anthony Hamilton pokonał Daniela Omielańczuka przez jednogłośną decyzję (29:28, 29:28, 29:28) 5:00, R3

 

Walka rozpoczęła się od błyskawicznej wymiany mocnych ciosów. Hamilton z otwierającej wymiany wyszedł zwycięsko i posłał Polaka na deski. Omielańczuk próbował złapać uchwyt gilotynowy, ale po chwili skupił się na kontrolowaniu ręki Amerykanina. Po chwili pasywnej walki sędzia Goddard upomniał zawodników, a Hamilton wrócił do obijania tułowia Polaka. Omielańczuk starał sięz dołu odpowiadać ciosami, ale nie miał zbyt dużo miejsca. Pod koniec starcia przy próbie zmiany pozycji Polak oddał plecy. Amerykanin celnymi ciosami zaznaczył swoją przewagę w otwierającym starciu.

W drugiej rundzie więcej do powiedzenia miał Daniel Omielańczuk. Polski ciężki rozpoczął starcie lewym hakiem i kilkoma ciosami na tułów. Omielańczuk obronił również próbę obalenia ze strony Amerykanina, który po chwili przycisnął Polaka do siatki. Omielańczuk przyjął kilka kolan, ale w ostatnich dwóch minutach zaznaczył swoją przwagę. Polak posłał Hamiltona na kolana i wyprowadził kilka prawych wykorzystując nieuwagę przeciwnika. W ostatnich 30 sekundach Amerykanin powrócił na nogi i jeszcze zdołał zyskać dogodą pozycję w parterze.

Ostatnia runda to ciągła presja Hamiltona. Amerykanin kontrolował walkę w klinczu zadając sporo znaczących kolan. Omielańczuk nie spróbował ani razu przechwycić nogi Hamiltona, a rundę zakończył w półgardzie Polaka punktując uderzeniami. "Pociąg Towarowy" przejechał się w trzeciej rundzie po Omielańczuku...

 

Yaotzin Meza pokonał Damiana Stasiaka przez jednogłośną decyzję (30:27, 30:28, 29:28) 5:00, R3


Meza rozpoczął walkę od zepchnięcia Stasiaka do siatki, ale ten szybko odwrócił pozycję i szukał walki w parterze. Ostatecznie to Amerykanin znalazł się z góry, a po chwili był bliski skończenia walki przez duszenie zza pleców. Sytuacja wyglądała dla Polaka bardzo niekorzystnie, ale ostatecznie uciekł z duszenia i zajął pozycję z góry. Stasiak pod koniec rundy zaakcentował udaną kombinacją i kopnięciem obrotowym, które posłało Amerykanina na deski. Stasiak spróbował jeszcze duszenia, ale Meza przetrwał atak.

W drugim starciu lepiej spisał się Amerykanin. Meza szybko zajął pozycję z góry i przeszedł do półgardy. Zawodnicy wyprowadzili kilka ciosów, ale wymianę zakończył mocnym uderzeniem rywal Polaka. Meza zaznaczył rundę uderzeniami na tułów dodatkowo kończąc starcie z góry w półgardzie Stasiaka.

W trzeciej rundzie Amerykanin poszedł za ciosem i od razu posadził Polaka na deski. Meza starał się poddać Stasiaka duszeniem trójkątnym, a w pewnym momencie zdobył nawet pełen dosiad. Polak próbował odmienić losy pojedynku duszeniem gilotynowym i dźwignią na nogę, ale Amerykanin nie pozwolił Polakowi na wiele. W końcowych 20 sekundach Meza zyskał plecy Stasiaka, a pojedynek zakończył atak Amerykanina na nogi "Webstera". Nie było wątpliwości kto zwyciężył walkę, ale dysproporcje w punktowaniu były zaskakujące.
 

Sergio Moraes pokonał Mickaela Lebouta przez jednogłośną decyzję (29:28, 29:28, 29:28) 5:00, R3

 

Bartosz Fabiński pokonał Garretha McLellana przez jednogłośną decyzję (30:27, 30:27, 30:27) 5:00, R3

 

Leon Edwards pokonał Setha Baczynskiego przez KO (ciosy) 0:08, R1

 

Pierwszy cios od Edwardsa i koniec! Lewy prosty posłał na deski Baczyńskiego. "Rocky" błyskawicznie posłał kolejne ciosy i sędzia Grant Waterman musiał już w ósmej sekundzie przerwać walkę!

 

Maryna Moroz pokonała Joanne Calderwood przez poddanie (balacha) 1:30 , R1

Reprezentacja Szkocji była zdecydowaną faworytką drugiego pojedynku w kategorii słomkowej. Pierwsze sekundy walki zapowiadały bardzo wyrównaną walkę, a z upływem kolejnych sekund Ukrainka nabierała coraz więcej pewności. Niespodziewanie Calderwood znalazła się w tarapatach. Moroz błyskawicznie wykorzystała problemy Szkotki i walka zakończyła się poddaniem przez balachę już w pierwzej rundzie.

Po przerwaniu walki Moroz wskoczyła na siatkę i pogroziła siędzącej w pierwszym rzędzie Joannie Jędrzejczyk, która jest mistrzynią kategorii słomkowej. Czy Moroz będzie kolejną rywalką Polki?

Paweł Pawlak pokonał Sheldona Westcotta przez jednogłośną decyzję sędziów (29:28, 29:28, 29:28) 5:00, R3

Dla Pawła Pawlaka pojedynek w Krakowie mógł zadecydować o jego przyszłości w UFC. Polak do walki przystępował bardzo zmotywowany. Sheldon Westcott do naszego kraju przybył również po wygraną. Od początku dało się zauważyć, że dobrze odrobił lekcję domową i oglądał poprzednie pojedynki Polaka.

Od pierwszych sekund Kanadyjczyk szukał sprowadzenia, ale Pawlak stawiał twardy opór stopując kolejne próby dzielnie walcząc pod siatką o utrzymanie równowagi. Na dwie minuty przed końcem otwierającej rundy Pawlak obalił swojego rywala i był bliski wejścia za jego plecy. Ostatecznie Westcott wrócił na swoje nogi i do końca rundy konsekwentnie szukał sprowadzenia przyciskając Polaka do siatki.

Polak z dużym animuszem rozpoczął drugie starcie. Na początek wysokie kopnięcie, później kolano i wycięcie, które powaliło Kanadyjczyka na deski. Westcott w ekspresowym tempie znalazł się w stójce i wrócił do taktyki z pierwszej rundy, ale taktyka nie przynosiła efektów. Na półtorej minuty przed końcem rundy sędzia rozerwał klincz, a Paweł Pawlak ruszył do błyskawicznego ataku. Rundę Polak kończył w pozycji bocznej i z pewnością zrobił większe wrażenia na sędziach.

Polak w trzeciej rundzie od razu poszedł na wymianę ciosów w stójce. Westcott w tej płaszczyźnie wyglądał bardzo bezradnie. Kanadajczyk więc powrócił do starej taktyki, ale z każdą kolejna sekundą wyglądał na coraz bardziej wykończonego rywalizacją. Pawlak na trzy minuty przed końcem walki sprowadził Kanadyjczyk do parteru i z pozycji bocznej punktował licznymi uderzeniami. Na minutę przed końcem panowie powrócili do klinczu pod siatką. Ostatnie dziesięć sekund należało jednak do Pawła Pawlaka.

W końcu się udało, ale byłem świetnie przygotowany! Będę dawał coraz lepsze walki!

Jimi Manuwa pokonał Jana Błachowicza przez jednogłośną decyzję sędziów (30:27, 30:27, 29:28) 5:00, R3

W pierwszych sekundach walki obaj panowie darzyli sibie ogromnym szacunkiem. Błachowicz zdecydował się spróbować wymian stójkowych z niezwykle solidnym w tej płaszczyźnie rywalem. "Witcher" był równorzędnym partnerem, ale kopnięcia Brytyjczyka miały wiele mocy. Manuwa spychał Polaka do klinczu przy siatce i często robił użytek ze swoich kolan.

Drugie starcie Brytyjczyk rozpoczął bocznym kopnięcie, a Polak błyskawicznie odpłacił się wewnętrznym niskim kopnięciem. Przez kolejne minuty Brytyjczyk wywierał presję, ale Błachowicz świetnie radził sobie na wstecznym biegu często korzystając ze stopującego prostego. Ostatnie 120 sekund starcia zawodnicy walczyli o pozycję w klinczu pod siatką. Częściej w korzystnej sytuacji znajdował się Manuwa.

W trzeciej rundzie kibice zobaczyli największą liczbę uderzeń.Błachowicz korzystał z licznych ciosów prostych, a Manuwa decydował się na bardziej siłowe rozwiązania. Na kilka sekund przed końcową syreną do ataku ruszył Brytyjczyk i zaakcentował końcówkę.

Sędziowie nie mogli podjąć innej decyzji i zwycięstwo padło łupem Jimiego Manuwy.

 

Mirko "Cro Cop" Filipovic pokonał Gabriela Gonzagę przez TKO (ciosy) 3:30,  R3

W wadze ciężkiej każdy cios może zakończyć pojedynek i z tego obaj poanowie zdawali sobie sprawę doskonale. Na początku pierwszej rundy Gabriel Gonzaga dwukrotnie pojedynczymi ciosami zaskoczył Chorwata i na jego twarzy pojawiły się pierwsze ślady walki. "Cro Cop" był bardzo bierny i nie wyprowadzał kompletnie żadnych uderzeń. W połowie rundy Brazylijczyk z łatwością przeniósł walkę do parteru i szybko zdobył pełny dosiad. 30 sekund później wzajemnie postraszyli się dźwigniami na nogi, a wymianę zakończyło efektowne uderzenie Brazylijczyka, który wrócił do kontrolowania walki w parterze.

Drugie starcie przebiegało bliźniaczo podobnie aż w pewnym momencie "Cro Cop" wystrzelił swoim firmowym wysokim kopnięciem. Niestety jego zamiary doskonale przewidział Brazylijczyk. "Napao" zmienił płaszczyznę walki, aby chwilę później zdobyć pełny dosiad i do końca rundy obijać Chorwata.

W kolejnej rundzie od początku zdecydowanie więcej do powiedzenia miał Filipovic. Po jednej z wymian potężne uderzenie doszło do głowy Brazylijczyka, a ten wyraźnie odczuł moc tego ciosu. "Napao" szukał ratunku w klinczu, ale Chorwat szybko zdobył pozycję dominującą w parterze i zasypał Gonzagę gradem ciosów. Sędzia nie miał innego wyboru niż przerwanie walki. Legenda powróciła!