Spotkanie Atletico z Realem Madryt jest powtórką ubiegłorocznego finału w Lizbonie. Wówczas "Królewscy" wygrali po dogrywce 4:1 (po 90 minutach było 1:1). Oczy kibiców skierowane będą na Cristiano Ronaldo, który z dorobkiem 75 bramek, wspólnie z Lionelem Messim, prowadzi w klasyfikacji strzelców w historii tych rozgrywek.

 

Podopieczni Diego Simeone w tej edycji Champions League wygrali wszystkie cztery mecze na własnym stadionie. Oba zespoły w tym sezonie grały ze sobą sześciokrotnie. W dwóch meczach ligowych Atletico wygrało: 2:1 na wyjeździe i 4:0 u siebie. To drugie zwycięstwo było najwyższym z lokalnym rywalem od 1987 roku.

 

W drugim wtorkowym spotkaniu Juventus podejmie AS Monaco. Obie drużyny stoją przed szansą na grę w półfinale po raz pierwszy od dekady. Mistrzowie Włoch awansowali do ćwierćfinału zdecydowanie pokonując w 1/8 finału Borussię Dortmund, której zawodnikami są Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski - 5:1 w dwumeczu.

 

Z kolei Monaco wyeliminowało Arsenal Londyn, w którym miejsce w bramce stracił Wojciech Szczęsny. W dwumeczu tych drużyn padł remis 3:3, a o awansie zadecydowały bramki zdobyte na wyjeździe. Francuski zespół wygrał bowiem w Londynie 3:1.

 

Juventus w rywalizacji z francuskimi zespołami wygrał wszystkie 10 meczów na poziomie rywalizacji pucharowej.

 

W środę Bayern Monachium, gdzie występuje Robert Lewandowski, zagra na wyjeździe z FC Porto. W drużynie Josepa Guardioli brakuje m.in. kontuzjowanych Arjena Robbena i Francka Ribery'ego. Wobec ich absencji na pierwszoplanową postać mistrza Niemiec wyrasta napastnik reprezentacji Polski. W sobotnim meczu ligowym Lewandowski zdobył dwie bramki, a jego zespół wygrał u siebie z Eintrachtem Frankfurt 3:0. Polak w rozgrywkach ligowych ma na koncie już 16 trafień, a trzy w LM.

 

W drugim środowym spotkaniu PSG podejmie Barcelonę. Drużyny te rywalizowały ze sobą w grupie F. Francuski zespół na własnym boisku wygrał 3:2, a na wyjeździe przegrał 1:3. Tym razem podopieczni Laurenta Blanca przystąpią do spotkania z "Dumą Katalonii" poważnie osłabieni. Za czerwoną kartkę pauzuje bowiem Szwed Zlatan Ibrahimovic. Z kolei Włoch Marco Verratti nie może wystąpić z powodu żółtych kartek. Natomiast Brazylijczyk David Luiz oraz reprezentant Włoch Thiago Motta nie zagrają z powodu kontuzji.

 

Barcelona natomiast wystąpi w ćwierćfinale LM po raz ósmy historii, co jest rekordem tych rozgrywek. W poprzednim sezonie hiszpański zespół odpadł w półfinale ustępując Atletico Madryt.

 

Finał zaplanowano na 6 czerwca w Berlinie.

 

Liga Mistrzów to od wielu lat źródło wielkich dochodów dla jej uczestników. Sam występ w fazie grupowej - niezależnie od uzyskanych wyników - oznacza dla każdego z klubów po 8,6 mln euro (dodatkowo premiowane są zwycięstwa i remisy w grupie). Spore sumy czekają także za udział w kolejnych rundach.

 

Awans do 1/8 finału oznaczał premię w wysokości 3,5 mln euro, ćwierćfinaliści zarobią kolejne 3,9 mln, a półfinaliści jeszcze 4,9 mln. Największe pieniądze są w finale - zwycięstwo w decydującym meczu LM wyceniono na 10,5 mln euro (przegrany otrzyma 6,5 mln euro). W sumie z tytułu premii triumfator najbardziej elitarnych rozgrywek może zarobić nawet 37,4 mln euro.