Amerykanin pierwszą zawodową walkę stoczył w 1993 roku, kiedy jeszcze niewielu ludzi wiedziało o istnieniu sportu jakim jest MMA. Rosier zwyciężył drugi pojedynek na debiutanckiej gali Ultimate Fighting Championship pokonując przez TKO Zane'a Fraziera. W półfinałowym pojedynku przegrał z Gegardem Gordeau. Rosier wystąpił rok później na gali UFC 4 zaliczając porażkę z Joe Charlesem. Dwukrotnie walczył z Danem Severnem, a karierę zakończył w 2000 roku z rekordem 2-6.

Weteran wojenny Kevin Rosier przygodę ze sportami walki rozpoczynał od nauki boksu i karate. Większość zawodniczej kariery spędził na pracy ochroniarza w kasynach i nocnych klubach. Rosier współpracował również ludźmi showbiznesu i świata rozrywki m.in. Billy Idol czy Debbie Harry.

Ostatnie lata spędził w Tennessee. W 2013 roku przeszedł operację serca i został objęty intensywną kontrolą lekarską. Czerpał radość z życia i nie zamartwiał się problemami zdrowotnymi:

Cieszę się, że żyje! Kiedy przyjdzie koniec imprezy to będzie koniec imprezy -  powiedział dla "Nashville Scene".

Kochany obżarciuch i kobieciarz

Art Davie, współtwórca pierwszej gali UFC, w książce "Is this Legal" wspomina Rosiera jako człowieka pogodnego, uśmiechniętego, pewnego siebie i... kochającego kobiety. Davie przed debiutanckim występie nakrył Rosiera na zabawach z przypadkową kobietą. W książce wspomniał całą sytuacje:

Spytałem go: "Kevin na pewno będziesz gotowy?". Davie odpowiedział: "Arturo, kiedy wejdę do oktagonu prawa ręka wszystko załatwi. Pokażę Ci!". Był niezmordowany.

Davie opisał Rosiera jako kobieciarza, który imprezował ze swoją byłą żoną, ale w zanadrzu znajdowała się inna przedstawicielka płci żenśkiej. Diety też nie trzymał. Na tydzień przed walką zajadał się białym ryżem z ostrym sosem, zagryzał Snickersami i popijał Dr. Pepperem. Mimo swoich wszystkich mankamentów i niedociągnięć wszyscy go kochali.

Duży, sympatyczny i z sercem wielkim jak on - tak wspomina go Art Davies w swoim dziele.