Goście swój rytm złapali tuż przed przerwą - druga połowa była popisem Wizards… do pewnego momentu. Przyjezdni z Waszyngtonu prowadzeni przez Paula Pierce'a (20 pkt) w pewnym momencie odskoczyli na 15 punktów prowadząc 74-59 i wydawało się, że wszystko jest tu wyjaśnione.

Wtedy jednak przebudzili się gospodarze, którzy za sprawą DeMara DeRozana i Lou Williamsa doskoczyli do przekonanym o zwycięstwie Wizards. Ekipie z Toronto wpadało wszystko, a najważniejszy rzut oddał na pół minuty przed końcem Greivis Vasquez. Wenezuelczyk swoją trójką wyrównał stan meczu na 82-82.

W ostatniej akcji zbyt niezdecydowany był John Wall i mieliśmy dogrywkę. Ta jednak pokazała, że końcówka była tylko chwilową zadyszką zespołu Gortata. Washington dało sobie rzucić zaledwie cztery punkty, odpowiadając aż jedenastoma. Polak zakończył spotkanie z ośmioma oczkami, taką samą ilością zbiórek i jedną asystą.


Washington Wizards @ Toronto Raptors 93-86 (po dogrywce)
A. Johnson 18, DeRozan 15 - Pierce 20, Beal 16, Gortat 8