- Wspaniale było znów zagrać w singlu. Pomimo wyniku i tak myślę, że było to dla mnie dobre spotkanie. Miałam swoje momenty w pierwszym secie. Dał mi on dużo pewności siebie i pokazał, że dalej mogę to robić - powiedziała Hingis.

W pierwszym secie starsza z sióstr Radwańskich miała sporo problemów z doświadczoną rywalką. Jednak drugi rozpoczęła znakomicie i pokonała Hingis 6:0.

- Agnieszka to zawodniczka, która nie oddaje punktów za darmo. Musiałam walczyć przez cały czas, ale spodziewałam się, że o końcowym wyniku zdecydują drobne błędy. Zaczęła świetnie drugiego seta, rozluźniła się trochę i miała dużo łatwiej - oceniła Szwajcarka.

Jutro zmierzy się z Urszulą Radwańską i, wspólnie z Timeą Bacsinszky, wyjdzie na deblowy pojedynek z Alicją Rosolską i Klaudią Jans-Ignacik.

- Ten pierwszy set dał mi dużo pewności siebie przed niedzielą. Poczułam lepiej kort, poznałam publiczność, halę. Nie mogłam się lepiej przygotować, jak tylko potyczką z zawodniczką ze światowej czołówki - stwierdziła Hingis.

Mecz Polska - Szwajcaria zdecyduje o tym, która z drużyn w przyszłym sezonie zagra w Grupie Światowej Fed Cup.