Andrea Anastasi (trener Lotosu Trefla): "Cały czas jesteśmy w trakcie niesamowitego sezonu, którego kolejnym elementem jest zdobycie Pucharu Polski. Cieszę się, że jestem częścią tej drużyny i po ten triumf sięgnęliśmy w Ergo Arenie wśród naszych kibiców. Chemia, którą wspólnie stworzyliśmy, prowadzi nas do tego, co najlepsze. W finale pokonaliśmy Asseco Resovię, z którą przegraliśmy w pierwszym spotkaniu finału play off. W tamtym meczu nie byliśmy w stanie wiele zrobić, ale zmieniliśmy nie tylko nasze nastawienie, ale także pewne elementy taktyczne, co przyniosło wspaniały efekt. Bardzo cieszymy się z tego sukcesu, ale na świętowanie nie ma czasu, bo w piątek czeka nas kolejna potyczka w Rzeszowie. Bawić będziemy się później".

 

Bartosz Gawryszewski (kapitan Lotosu Trefla): "To coś pięknego. Puchar Polski jest w Gdańsku, czyli marzenia stały się rzeczywistością. Gdyby jednak ktoś w zeszłym roku powiedział, że zdobędziemy to trofeum, wszyscy zanieśliby się gromkim śmiechem. Widać jednak, że determinacja i walka do końca się opłaca. Ponownie pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać z Asseco Resovią. Co prawda w finale mistrzostw Polski rzeszowianie prowadzą 1:0, ale w tej rywalizacji nic nie jest jeszcze przesądzone".

 

Wojciech Grzyb (środkowy Lotosu Trefla): "Jestem szczególnie szczęśliwy po tym triumfie. W tym sezonie zdobyłem już 11. medal MP, zobaczymy tylko jakiego koloru, ale nigdy nie udało mi się wywalczyć krajowego pucharu i powoli traciłem nadzieję, że tego dokonam. Moje marzenia udało się wreszcie spełnić i to z zespołem, który w ogóle nie był stawiany w gronie faworytów. W Lotosie udało nam się jednak stworzyć fajną i waleczną drużynę. Między nami naprawdę jest chemia, a poza tym w trakcie finałowego turnieju czuliśmy ogromne wsparcie naszych fanów. Po tej porażce Asseco Resovia będzie jeszcze bardziej zmotywowana, aby pokonać nas w piątkowym finałowym spotkaniu. Jesteśmy jednak takim zespołem, z którym trzeba sporo się napocić, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Z nami trzeba bić się o każdy punkt i nigdy nie można być pewnym wygrania".

 

Dawid Dryja (środkowy Asseco Resovii): "W finałowym meczu daliśmy z siebie wszystko, ale jeden dzień odpoczynku to za mało, aby dojść do siebie po wcześniejszym spotkaniu. Zagraliśmy źle w wielu elementach, ale najwięcej do życzenia pozostawiała zagrywka, która w naszym wykonaniu w ogóle nie funkcjonowała. Poza tym nie wykorzystaliśmy w ataku wielu szans, które dawał nam Lotos. Brakowało nam 1-2 punktów do złapania właściwego rytmu i przełamania rywali. Trzeba jednak przyznać, że gdańszczanie rozegrali bardzo dobry mecz i gratuluję im zwycięstwa".

 

Jacek Kasprzyk (prezes Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej): "W Gdańsku byliśmy świadkami jednego z najlepszych, jeśli chodzi o poziom sportowy, finałowych turniejów Pucharu Polski. Widać, że trenerowi Anastasiemu udało się stworzyć prawdziwy kolektyw. Więcej indywidualnych wyróżnień trafiło co prawda do Asseco Resovii, ale główne trofeum wywalczył gdański zespół".