Marek Piotrowski i Przemysław Saleta regularnie meldowali się wśród laureatów plebiscytu Przeglądu Sportowego, walki pokazywała telewizja, a dziennikarze dobijali się do zawodników, bo ci nie dość, że mieli sukcesy to jeszcze mówili ciekawie i po polsku.

Potem syndrom nowości przestał działać, polski sport wychodził z opłotków, a kickboxing mimo, że nadal mocny sportowo, zaczął przegrywać marketingowo i finansowo. Najlepsi często przerzucali się na klasyczny boks, który w formie zawodowej pojawił się w Polsce. O kickboxingu było ciszej. Funkcję nowości z fascynującą możliwością zawładnięcia umysłami młodych ludzi przejęło MMA.

Ostatni rok to początki odrodzenia tego świetnego sportu, który ma wiele różnych odmian pozwalających sprawdzić się wszystkim. Gale FEN postawiły na łączenie wszechstylowej walki wręcz z K-1 i dało to znakomity efekt. Kickboxing w czystej postaci zafundowała nam natomiast organizacja DSF Kickboxing Challenge. Bez specjalnego medialnego rozgłosu, bez celebrytów w ringu, spokojnie i konsekwentnie buduje swoją pozycję.

Już jest mocna, a najlepiej świadczy o tym sobotnie wydarzenie w Arenie Ursynów. 11 w większości bardzo dobrych walk, pojedynki rankingowe i turniejowe, a wreszcie mecz Polska- Macedonia to dobry pomysł na promocję. Do tego nie tylko konfrontacje w najbardziej znanej formule K-1, lecz również w klasycznym full contakcie, przypominającym, że od tego się przecież zaczęło. To była już czwarta gala DSF, co świadczy, że organizacja jest mocna, nie grozi jej zapaść finansowa, a plany ma coraz ciekawsze.

Międzypaństwowe mecze z Łotwą, Niemcami i Rosją, które mają odbyć się jeszcze w tym roku wypełniają lukę jaka stworzyła się po powstaniu grup zawodowych, trochę gubiących narodową identyfikację. A szefowie DSF Kickboxing Challenge chcą promować przede wszystkim polskich zawodników. Już mają swoje gwiazdy. Dorota Godzina zachwyca stylem, Kamil Ruta siłą i agresywnością, a Łukasz Wichowski techniką i dynamiką.

Proces przeciągania już się zaczął. Radosław Paczuski, który w ciągu ostatniego roku nie miał najlepszych wspomnień z kontaktów z organizacją KOK jest cennym nabytkiem, pojawił się trenujący kilka lat w Holandii Kamil Jenel, coraz lepsi są Maciej Garbaczewski i Jan Lodzik. W zdecydowanej większości młodzi, jeszcze z ambicjami rozwoju sportowego.  

Wierzyć w powodzenie tego projektu nakazuje stabilność finansowa prezesa, a jednocześnie miłośnika tego sportu Sławomira Dudy oraz zaangażowanie pierwszego polskiego mistrza świata Piotra Siegoczyńskiego. Kickboxing na to zasługuje.