Obie bramki dla gospodarzy padły w pierwszej połowie. W 18. minucie do własnej siatki trafił James Collins, a w 36. wynik ustalił Argentyńczyk Sergio Aguero. Był to jego 20. gol w tym sezonie Premier League i dzięki temu został samodzielnym liderem klasyfikacji strzelców, z jedną bramką przewagi nad Harrym Kane'em oraz kontuzjowanym obecnie reprezentantem Hiszpanii Diego Costą.

 

W drugiej połowie gospodarze stracili jednak Davida Silvę, który został trafiony łokciem w głowę przez jednego z rywali. Hiszpan opuścił boisko na noszach kwadrans przed końcem spotkania, po kilkuminutowej przerwie w grze. Później trafił do szpitala z urazem kości policzkowej.

 

Po dwóch kolejnych porażkach w lidze, w tym z Manchesterem United 2:4, "The Citizens" zmniejszyli stratę do lokalnego rywala do jednego punktu. "Czerwone Diabły" w sobotę uległy w szlagierze na wyjeździe prowadzącej w tabeli z 76 pkt Chelsea Londyn 0:1 po golu Belga Edena Hazarda.

 

Ten mecz ułożył się dokładnie tak, jak sobie życzyliśmy. Udało nam się sprawić, że ich kluczowi piłkarze zniknęli, byli w naszych kieszeniach. Nasi zawodnicy spisali się fenomenalnie, a wisienką na szczycie tortu był Eden, który miał w sobie tę magię, którą dysponują tylko najlepsi, szczególnie w kluczowych spotkaniach - chwalił podopiecznych Portugalczyk Jose Mourinho.

 

66 "oczek" ma z kolei Arsenal Londyn, który w sobotę rywalizował w półfinale Pucharu Anglii, w związku z czym ma rozegrany o jeden mecz ligowy mniej. Piłkarze Arsene'a Wengera pokonali Reading 2:1 po dogrywce i będą mieć okazję obronić trofeum 30 maja na Wembley. W bramce "Kanonierów" cały mecz rozegrał Wojciech Szczęsny.

 

W drugim półfinale udział bierze Liverpool. "The Reds" mają w ekstraklasie 57 punktów, ale mogą zmniejszyć stratę do pierwszej czwórki do czterech, o ile wygrają zaplanowane na 28 kwietnia zaległe spotkanie tej kolejki z Hull City.

 

Chelsea jest z kolei na dobrej drodze, by zdobyć tytuł mistrza Anglii. "The Blues" mają rozegrane tyle samo spotkań co Arsenal, a wyprzedzają lokalnego rywala o 10 punktów. W następnej kolejce dojdzie do bezpośredniego starcia lidera z wiceliderem.

 

Aby być pewnym tytułu, potrzebujemy jeszcze ośmiu punktów. W futbolu nie chodzi o +jeśli+ ani o +niemal+, tylko o matematykę. Kiedy na pewno nikt nie będzie mógł nas dogonić, nasza praca będzie zakończona i zaczniemy się cieszyć - zaznaczył Mourinho.

 

Z walki o utrzymanie w angielskiej ekstraklasie nie rezygnują piłkarze Leicester City. Drużyna Marcina Wasilewskiego odniosła w sobotę trzecie zwycięstwo z rzędu - pokonała u siebie Swansea City 2:0. W bramce gości cały mecz rozegrał Łukasz Fabiański.

 

Wasilewski grał w pierwszej połowie. W 15. minucie jego drużyna objęła prowadzenie. Na listę strzelców wpisał się Argentyńczyk Leonardo Ulloa. Tuż przed końcem meczu wynik ustalił Andy King.

 

Dzięki temu zwycięstwu "Lisy" opuściły ostatnie miejsce w tabeli po raz pierwszy od listopada. Hull City, zajmującemu 17. pozycję, która gwarantuje utrzymanie, ustępują już tylko bilansem bramek. "Tygrysy" rozegrały jednak mecz mniej.

 

To był trudny sezon pod wieloma względami, ale zwycięstwo w trzech kolejnych meczach w takiej jego fazie, gdy presja jest tak duża, to ogromne dokonanie. Cały czas będzie nerwowo, ale nasz los wciąż jest w naszych rękach. Zamierzamy utrzymać tę sytuację tak długo, jak to tylko możliwe. Ludzie zaczynają myśleć, że walkę o utrzymanie już wygraliśmy, robota zrobiona. Tymczasem do tego jeszcze daleko - powiedział szkoleniowiec Leicester City Nigel Pearson, cytowany na oficjalnej stronie internetowej klubu.