W ostatnich czterech kolejkach ligowych Legia wygrała dwa mecze na własnym boisku (z Piastem Gliwice i Zawiszą Bydgoszcz), ale również dwukrotnie uległa na wyjazdach (Lechowi Poznań i Lechii Gdańsk).

 

Wokół naszych ostatnich wyników było spore zamieszanie. Nie nazwałbym tego kryzysem. Chyba każdy polski zespół chciałby być w takim kryzysie, kiedy jest na pierwszym miejscu w tabeli i w finale Pucharu Polsk - podkreślił Bereszyński.

 

Po wyjazdowej porażce z Lechią, z piłkarzami stołecznej drużyny spotkał się prezes "Wojskowych" Bogusław Leśnodorski.

 

Te wydarzenia wpłynęły na nas bardzo mobilizująco. Ta porażka to był tzw. kubeł zimnej wody. Teraz każdy z nas chce się odkuć na boisku i udowodnić, że jesteśmy najlepsi w ekstraklasie - przyznał prawy obrońca.

 

Po 28 kolejkach Legia z dorobkiem 52 punktów prowadzi w tabeli i ma cztery oczka więcej od wicelidera Lecha. Ruch z kolei jest na 13. miejscu (32 pkt) i ma zaledwie dwa punkty przewagi nad miejscem spadkowym.

 

Chorzowski zespół będzie walczył jak o życie, aby oddalić się od strefy spadkowej. Jednak jedziemy do Chorzowa zainkasować trzy punkty. Na dokładną analizę gry zespołu Waldemara Fornalika przyjdzie jeszcze czas, ale znamy już mocne i słabe strony tej drużyny - dodał.

 

Bereszyński ze zmiennym skutkiem walczy o miejsce w składzie z Łukaszem Broziem.

 

Nasza rywalizacja jest wyrównana i dobrze wpływa na cały zespół. Obydwaj ciężko pracujemy, aby wykorzystać swoją szansę - ocenił.

 

Do zakończenia rundy zasadniczej pozostały dwie kolejki. Po wyjazdowym spotkaniu z Ruchem, w środę Legia podejmie Pogoń Szczecin. Natomiast 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie zagra z Lechem Poznań w finale Pucharu Polski.

 

Wkraczamy w decydującą fazę sezonu, ale jesteśmy dobrze przygotowani i mamy wystarczająco szeroką kadrę - zakończył Bereszyński.