Kibice zgromadzeni w hali Staples Center zobaczyli emocjonujące widowisko. W połowie czwartej kwarty Spurs wygrywali już różnicą 10 punktów, ale to gospodarze byli bliżej zwycięstwa w regulaminowym czasie. Przy stanie 94:94 Clippers mieli 8,6 s na przeprowadzenie ostatniej akcji, ale Chris Paul spudłował. W dogrywce inicjatywa należała do gości, którzy w końcówce zachowali zimną krew i nie dali się dogonić.

"Ostrogi" do zwycięstwa poprowadził Tim Duncan. Blisko 39-letni skrzydłowy uzyskał 28 punktów i 11 zbiórek. Kawhi Leonard dołożył 23 pkt i dziewięć zbiórek.

Duncan został piątym koszykarzem w historii NBA, który w meczach fazy play off zdobył ponad 5000 pkt. Obecnie ma ich 5027. Pozostała czwórka to Michael Jordan (5987), Kareem Abdul-Jabbar (5762), Kobe Bryant (5640) i Shaquille O'Neal (5250).

- Timi był niesamowity. Znam go już tyle lat, a on wciąż potrafi mnie zadziwić - komplementował podopiecznego trener Spurs Gregg Popovich.

Cichym bohaterem jego drużyny był Patty Mills. Australijczyk przebywał na parkiecie tylko 19 minut, ale zdobył 18 pkt, trafiając m.in. wszystkie sześć rzutów wolnych w końcówce czwartej kwarty i dogrywki.

Wśród pokonanych prym wiódł Blake Griffin. 26-letni skrzydłowy uzyskał triple-double. Na swoim koncie zapisał 29 pkt, 12 zbiórek i 11 asyst. Ze swojego występu nie był jednak zadowolony, bo w końcówce czwartej kwarty popełnił kosztowną stratę.

- Ta porażka obciąża mnie. Powinienem był uważniej prowadzić piłkę - podkreślił.

Kolejny mecz w piątek w Teksasie.

Clippers - Spurs to jedyna para, w której po dwóch meczach jest remis. W środę drugie zwycięstwa odniosły ekipy Atlanta Hawks i Memphis Grizzlies.

"Jastrzębie" wygrały we własnej hali z Brooklyn Nets 96:91. Najlepsza drużyna Konferencji Wschodniej nie imponowała w ataku. Jej skuteczność rzutów z gry wyniosła tylko 38,9 proc. Hawks braki w ofensywie nadrabiali bardzo dobrą obroną. Zmusili rywali do 16 strat, sami popełnili osiem.

Dla zwycięzców najwięcej punktów zdobył Paul Millsap - 19. Wśród pokonanych najlepszy był Jarret Jack - 23 pkt.

- Mieliśmy szczęście, że udało nam się powstrzymać rywali wystarczającą ilość razy - przyznał trener Hawks Mike Budenholzer, który przed meczem odebrał statuetkę dla najlepszego trenera sezonu.

W trakcie spotkania pojawiła się natomiast informacja, że klub z Atlanty ma nowego właściciela. Kwoty transakcji nie ujawniono, ale agencja Associated Press, powołując się na anonimowe źródło, donosi, że wyniosła 850 mln dol.

Drużynę kupiła grupa inwestorów, w której znalazł się m.in. były koszykarz Grant Hill. Przewodzi jej natomiast miliarder Antony Ressler.

Hawks zostali wystawieni na sprzedaż w wyniku skandalu o podłożu rasistowskim. W ubiegłym roku wyciekł mail napisany przez ówczesnego większościowego udziałowca Bruce'a Levensona. W 2012 roku narzekał, że na trybuny przychodzą głównie czarnoskórzy kibice i trzeba coś zrobić, aby przyciągnąć więcej białych.

Grizzlies natomiast pokonali u siebie Portland Trail Blazers 97:82. Gospodarze kontrolę nad meczem przejęli w drugiej kwarcie, po której uzyskali jedenastopunktowe prowadzenie. Mike Conley i Courtney Lee zdobyli dla zwycięzców po 18 pkt.

- Zrobiliśmy to co do nas należało, czyli dwukrotnie wykorzystaliśmy atut własnego parkietu. Nie mogliśmy im pozwolić by wyjechali z Memphis choćby z jednym zwycięstwem - podkreślił Lee.

Daleko od optymalnej formy wciąż są gwiazdy Trail Blazers - LaMarcus Aldridge i Damian Lillard. Zdobyli odpowiednio 24 i 18 pkt przy kiepskiej skuteczności rzutów z gry. Trafili w 12 z 36 prób.