Początek meczu był wyrównany, ale i bardzo spokojny w wykonaniu obu drużyn. Zawisza w ostatnim kwadransie pierwszej odsłony zyskał delikatną przewagę. Zespół Mariusza Rumaka starał się wykreować dogodną okazję strzelecką, ale Pasy skutecznie powstrzymywały ataki gospodarzy w zalążku. Po półgodzinie gry Zawisza zaczął dominować, ale drużyna debiutującego w roli szkoleniowca krakowian Jacka Zieliński broniła się bez zarzutu. Uderzenie z dystansu Bartłomieja Pawłowskiego zatrzymał Krzysztof Pilarz. Próba wypożyczonego z Lechii Gdańska skrzydłowego sprawiła sporo problemów Krzysztofowi Pilarzowi.

 

Pięć minut przed końcem pierwszej części gry na prowadzenie nieoczekiwanie wyszła Cracovia. Ekipa ze stolicy Małopolski w bardzo szczęśliwych okolicznościach otworzyła wynik meczu. Strzelcem bramki okazał się Miroslav Covilo, który wykorzystał dośrodkowanie Marcina Budzińskiego z rzutu wolnego. Odpowiedź Zawiszy mogła być błyskawiczna, ale strzał z rzutu wolnego w wykonaniu Alvarinho kapitalnie zatrzymał doświadczony Pilarz.

 

Po przerwie Zawisza całkowicie się pogubił. Cracovia bezlitośnie wykorzystała błędy gospodarzy. W 63. minucie Boubacar Dialiba dostał prezent od Grzegorza Sandomierskiego w postaci podania, które zamienił na gola. Bramkarz bydgoszczan nie miał najlepszego dnia, ale były momenty, w których ratował Zawiszę przed totalną kompromitacją. Ekipę Mariusza Rumaka ostatecznie dobił Damian Dąbrowski, który precyzyjnym strzałem pokonał bezradnego Sandomierskiego.

 

Po meczu powiedzieli:

 

Mariusz Rumak (trener Zawiszy Bydgoszcz): Wydaje mi się, że Zawisza był dzisiaj bardzo hojny dla przeciwnika. Prezentów takich jak dziś, nie rozdaliśmy jeszcze w żadnym meczu, a przeciwnik skrzętnie je wykorzystał, dlatego mamy taki wynik jak widać. Gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a zespół Cracovii postawił dziś defensywę dosyć szczelną. Oczywiście można było grać długim podaniem, ale przewaga wzrostowa obrońców z Krakowa była duża, więc trzeba było piłkę rozgrywać, szukać miejsca. Po meczu w szatni było widać, że piłkarze są przygnębieni, ale trzeba szybko oczyścić teraz głowy i od jutra myśleć o meczu w Zabrzu. Nie jest to przecież wielki dramat, choć przegraliśmy spotkanie, które chcieliśmy wygrać.

 

Jacek Zieliński (trener Cracovii Kraków): Zespół Cracovii trenowałem zaledwie trzy dni, można powiedzieć, że poznawałem się z nim w drodze do Bydgoszczy. Wczoraj i dziś rano w hotelu trwały jeszcze rozmowy z niektórymi zawodnikami, więc nie szukajmy jakichś czarów czy specjalnych sposobów, które mogły mieć wpływ na dzisiejszy wynik. Jedyną szansą dla mnie było wpłynąć na głowy zawodników, by zaczęli grać to, co umieją. Myślę, że w jakiś sposób do nich dotarliśmy, bo były takie fragmenty w spotkaniu, gdzie graliśmy to, co chcieliśmy. Jednak pierwsza połowa w naszym wykonaniu wcale nie była rewelacyjna i mamy nad czym pracować. To zwycięstwo jest dla nas ważne z psychologicznego punktu widzenia, w tabeli niewiele nam daje. Dostaliśmy jednak pozytywnego kopa i pokazaliśmy, że Cracovia umie grać w piłkę i może wygrywać.

 

Zawisza Bydgoszcz – Cracovia Kraków 0:3 (0:1)

 

Bramki: Miroslav Covilo (40'), Boubacar Dialiba (63'), Damian Dąbrowski (79') Sędzia: Szymon Marciniak (Płock) Widzów: 4820

 

Zawisza Bydgoszcz: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki, Andre Micael Pereira, Luka Maric, Sebastian Ziajka - Iwan Majewski, Kamil Drygas (61' Jakub Świerczok), Bartłomiej Pawłowski (76' Sebastian Kamiński), Mica, Alvarinho - Josip Barisic

 

Cracovia Kraków: Krzysztof Pilarz - Deleu, Sreten Sretenovic, Piotr Polczak, Adam Marciniak - Miroslav Covilo, Boubacar Dialiba (68' Dariusz Zjawiński), Damian Dąbrowski, Marcin Budziński (89' Bartosz Kapustka), Deniss Rakels - Erik Jendrisek (90' Armiche Ortega)

 

Żółte kartki: Piotr Polczak, Marcin Budziński, Adam Marciniak, Damian Dąbrowski, Bartosz Kapustka