Tym samym znakomicie odpowiedział Paris-Saint Germain, które dzień wcześniej rozbiło na włąsnym stadionie Niceę 6:1. Jak się okazało na piłkarzach Lyonu ten pogrom nie zrobił większego wrażenia.

Losy spotkania rozstrzygnęły się bardzo szybko. Po sześciu minutach Lyon prowadził 2:0, bo gole strzelili Corentin Tolisso oraz Alexandre Lacazette. Kiedy chwilę później kontaktową bramkę zdobył Alexi Peuget, to wydawało się, że emocje są możliwe.

Jednak w 20. minucie Lyon na dwubramkowe prowadzenie wyprowadził Clinton Njié. I taki wynik utrzymywał się aż do doliczonego czasu gry. Wtedy najpierw samobójcze trafienie zanotował Mickaël Tacalfred - było 1:4 - a po chwili rozmiary porażki Reims zmniejszył Gaëtan Charbonnier, który wszedł na boisko kilka minut wcześniej.

Lyon wskoczył więc na pozycję lidera Ligue 1. Ma jednak tyle samo punktów co PSG i o jeden mecz rozegrany więcej.