Na zakończenie pierwszej fazy rozgrywek ekstraklasy, czyli po 19 meczach, piłkarze Lechii zajmowali z dorobkiem 21 punktów 13. lokatę w tabeli. Biało-zieloni mieli także sześć punktów straty do plasującego się na ósmej pozycji Podbeskidzia Bielsko-Biała. Na wiosnę gdański zespół spisuje się jednak bardzo dobrze – w 10. meczach zanotował sześć zwycięstw oraz dwa remisy i tyleż porażek, dzięki czemu awansował na siódme miejsce.

- Wiemy, jak ważne jest dla nas jutrzejsze spotkanie. Całą wiosnę walczyliśmy, żeby być w górnej ósemce i po środowym meczu chcemy w niej pozostać. Poza tym po dwóch kolejnych porażkach na obcych stadionach, w których straciliśmy po trzy bramki, zamierzamy wreszcie zdobyć jakieś punkty na wyjeździe - dodał Brzęczek.

Jeśli lechiści pokonają w środę Koronę, zapewnią sobie miejsce w górnej ósemce – przy sprzyjających wynikach mogą nawet awansować na piątą pozycję. Gdański szkoleniowiec zdaje sobie jednak sprawę, że jego drużynę czeka w Kielcach niezwykle trudne zadanie.

- Wszystko jest w naszych nogach i głowach, ale wiemy, że Korona nie podda się bez walki. Trener Tarasiewicz zbudował bardzo ciekawą i niezwykle agresywnie grającą drużynę, która ma w swoim składzie kilka indywidualności. Do tego spotkania podejdziemy z należytym szacunkiem i respektem, ale także ze świadomością, o jaką stawkę przyjdzie nam rywalizować - zapewnił.

W niedzielnych meczach Lechia pokonała u siebie 2:0 Górnika Łęczna, natomiast Korona przegrała 0:2 w Krakowie z Wisłą. Trener biało-zielonych uważa jednak, że tymi wynikami nie należy się sugerować.

- Była to przecież dopiero pierwsza na wiosnę, po wcześniejszych dziewięciu kolejnych spotkaniach bez przegranej, porażka kieleckiego zespołu. Poza tym z całym szacunkiem dla Górnika, z którym rozegraliśmy bardzo dobry mecz, ale jestem pewien, że w Kielcach musimy spodziewać się znacznie trudniejszej konfrontacji - ocenił.

Środowa potyczka będzie także rywalizacją zasiadających na trenerskich ławkach obu zespołów byłych reprezentantów Polski i środkowych pomocników. Brzęczek jest co prawda dziewięć lat młodszy od szkoleniowca Korony, ale jako zawodnik Olimpii Poznań miał okazję zmierzyć się z nim na boisku.

- W Poznaniu zremisowaliśmy ze Śląskiem Wrocław 1:1, a ja kryłem aktualnego trenera Korony. Na boisko doszło między nami do kilku spięć, a po meczu lider gości narzekał, że grałem trochę za ostro. Nie zmienia to faktu, że bardzo szanuję go jako piłkarza i trenera. Tarasiewicz był przecież wybitnym zawodnikiem, znakomitym pomocnikiem, który ma za sobą udaną reprezentacyjną i zagraniczną karierę. Z kolei jako szkoleniowiec dał się poznać z bardzo dobrej pracy w Śląsku, Jagiellonii Białystok, Zawiszy Bydgoszcz, a teraz w Kielcach - zauważył.

Przed meczem Jerzy Brzęczek nie ma za wielu problemów kadrowych. Kontuzja wyeliminowała jedynie greckiego obrońcę Mavroudisa Bougaidisa. - W ostatnim spotkaniu z Górnikiem Łęczna drobnego urazu nabawił się Rafał Janicki, ale wszystko wskazuje, że w środę będzie gotowy do gry. Na wszelki wypadek wziąłem jednak do Kielc 19 zawodników - podsumował gdański szkoleniowiec.