Wrocławianie byli blisko sukcesu w Słupsku - dwukrotnie przegrali z gospodarzami po dogrywce, najpierw 77:74, a w sobotę 91:84.

 

Rosa i Energa, podobnie jak mistrz Polski PGE Turów Zgorzelec i wicemistrz Stelmet Zielona Góra, potrzebują już tylko jednej wygranej, by awansować do półfinałów. Kolejne mecze odbędą się we wtorek i środę w Sopocie, Wrocławiu, Gdyni i Radomiu.

 

W drugim spotkaniu w Słupsku nie do zatrzymania był dla wrocławian amerykański rozgrywający Jerel Blassingame. Zdobył 36 punktów, co jest jego rekordem w Tauron Basket Lidze w tym sezonie, miał sześć asyst i cztery zbiórki. Trafił między innymi 12 z 14 rzutów wolnych oraz ostatni rzut w czwartej kwarcie, równo z końcową syreną dający gospodarzom dogrywkę (78:78).

 

Kluczem do zwycięstwa Rosy w Koszalinie była defensywa. W sezonie zasadniczym akademicy dwukrotnie pod wodzą chorwackiego trenera Igora Milicica pokonali radomian, jednak w play off trener Wojciech Kamiński, uznany najlepszym szkoleniowcem TBL głosami kolegów po fachu, potrafił znaleźć sposób na lidera gospodarzy Qyntela Woodsa i jego kolegów.

 

W pierwszym spotkaniu, niezwykle wyrównanym, o sukcesie Rosy zadecydował rzut Roberta Witki zza linii 6,75 m na sekundę przed końcową syreną. W drugim meczu AZS prowadzony przez greckiego trenera Kostasa Flevarakisa był jednak tłem dla zespołu z Radomia. Po 20 minutach goście prowadzili 34:27, a pod koniec czwartej kwarty ich przewaga wzrosła do 19 pkt (74:55). Przyjezdni po stratach akademików zdobyli aż 16 punktów (AZS tylko cztery). Liderem Rosy był amerykański rozgrywający Danny Gibson, który uzyskał 23 pkt, miał cztery asysty, trzy zbiórki, dwa przechwyty i dwie straty. W zespole AZS najwięcej punktów uzyskał jego kapitan Szymon Szewczyk - 17, który miał także osiem zbiórek.

 

"Pierwszy mecz był kluczowy, bo psychologiczny. Postawiliśmy twarde warunki w obronie. To było spotkanie niezbyt ładne, nieefektowne, ale efektywne. W niedzielę dopełniliśmy to, co zakładaliśmy. Wiedzieliśmy, że przy prowadzeniu 2-0 będziemy mieli spore szanse na awans. Nic nie jest przesądzone. Trzeba postawić pieczątkę w domu" - powiedział po meczu numer dwa kapitan Rosy Łukasz Majewski.

 

Przed rokiem radomianie, startując w play off z niższej, piątej pozycji pokonali w ćwierćfinale wyżej rozstawiony Anwil Włocławek 3-2.

 

W dwóch pozostałych meczach tej fazy emocji nie było. PGE Turów, najlepsza drużyna przed play off, dwa razy pokonał Trefl Sopot różnicą 23 i 22 punktów. Stelmet rozprawił się z innym trójmiejskim zespołem Asseco Gdynia - najpierw po bardziej zaciętym meczu 79:72, a w drugim spotkaniu 80:59.