- Moi dziadkowie przybyli z Polski i wpojono mi dumę z bycia Polakiem - mówił Mike Krzyzewski w wywiadzie udzielonym polonijnym mediom. Trener mistrzowskiej drużyny uniwersyteckiej Duke Blue Devils oraz reprezentacji koszykówki USA urodził się i wychował w Chicago, ale jego dziadkowie wyemigrowali z Polski do Pensylwanii. 68-letni Krzyzewski bardzo często podkreśla, że jest dumny ze swojego polskiego pochodzenia, podobnie jak i jego rodzina w Chicago. Ma nadzieję, że w końcu uda mu się odwiedzić kraj przodków.

- Nigdy nie odwiedziłem Polski, chociaż wielokrotnie mi to proponowano i otrzymywałem zaproszenia, ale niestety nigdy nie dysponowałem czasem, by z nich skorzystać. Szczególnie w ciągu ostatniej dekady, odkąd zostałem trenerem reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Żałuję tego bardzo i mam nadzieję, że będę miał okazję nadrobić to w najbliższej przyszłości - powiedział Coach K, jak jest popularnie nazywany w środowisku sportowym.

Trener Krzyzewski, który z amerykańskimi koszykarzami zdobył złote medale igrzysk w Pekinie i Londynie, będzie prowadził reprezentację USA do olimpijskich zmagań w Rio de Janeiro w 2016 roku. Od 2006 roku prowadzona przez niego ekipa USA wygrała 62 mecze i doznała tylko jednej porażki; z Grecją 95:101 w półfinale mistrzostw świata (Japonia 2006).

W akademickiej lidze koszykówki Krzyzewski osiągnął chyba wszystko. Ponad 1000 zwycięstw, 5 tytułów mistrzowskich NCAA i 12 finałów z drużyną Duke Blue Devils, którą prowadzi od 1980 r. Pytany o to, co przesądziło o tych sukcesach, odpowiada: - Sam się wielokrotnie nad tym zastanawiałem, ale myślę, że wygrywa się dzięki niesamowitym ludziom. Mamy wielkie talenty, ale każdy gra dla zespołu. Było to widać szczególnie pod koniec sezonu. Nie było żadnej zazdrości. Nawet odrobinę. Zamiast tego mieliśmy solidarność i zjednoczenie w drużynie.

W kwietniu koszykarze Duke Blue Devils w finale uniwersyteckiej ligi NCAA pokonali Wisconsin Badgers 68:63. To ich piąty triumf w tych rozgrywkach. Poprzednio byli najlepsi w 1991, 1992, 2001 i 2010 roku.

Wielokrotnie kuszony przez kluby NBA trener Krzyzewski pozostaje wierny koszykówce uniwersyteckiej i Duke University. Dlaczego? - Zawsze chciałem pozostać w akademickiej koszykówce, a szczególnie na Duke University, zamiast próbować NBA. Było kilka okazji, gdy naprawdę mocno się zastanawiałem nad podjęciem pracy w NBA. Ale te oferty nie były w stanie przeważyć tego co miałem w Duke i w koszykówce uniwersyteckiej. Od 10 lat jako trener narodowej drużyny Stanów Zjednoczonych, miałem okazję i zaszczyt pracy z najlepszymi koszykarzami na świecie podczas mistrzostw świata i olimpiad. Ponieważ pracuję w tak wspaniałym miejscu, trudno byłoby mi opuścić Duke - powiedział w wywiadzie udzielonym polonijnym mediom w Chicago.

Trener Krzyzewski mieszka i pracuje w Durham w Karolinie Północnej, ale zawsze z radością wraca do rodzinnego Chicago, bo darzy to miasto wielkim sentymentem.

- Jestem człowiekiem z Chicago, zawsze nim będę. Kocham to miasto. Drużyny z Chicago zawsze będą moimi drużynami, mocno im kibicuję. Myślę, że to najlepsze miasto na świecie. Dlatego miałem nadzieję, że igrzyska olimpijskie w 2016 roku zostaną przyznane Chicago. Na pytania, dlaczego więc tutaj nie wrócę, mogę jedynie odpowiedzieć, że Duke University mieści się gdzie indziej. To jest moja praca, ale moje serce zawsze będzie w Chicago - podkreślił Coach K.