Po pojedynku Mariusza Wacha z Gbengą Oluokunem wszyscy ostrzyli sobie zęby na starcie Polaka z Davidem Price’em. Wszystko wydawało się ustalone, a walka miała się odbyć w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie znowu coś poszło nie tak i Wach po raz kolejny traci czas. Zamiast ciekawego pojedynku poza granicami naszego kraju, to znowu będzie musiał boksować w Polsce. – Jak podkreśla promotor, który pozwala mu walczyć na swoich galach, ale de facto nie jest jego promotorem, Mariusz Grabowski powiedział, że nie będzie to rywal z najwyższej półki – powiedział Mateusz Borek.

Ludzie wokół są bardzo ważni. Nie wiem, jak Mariusz dogaduje się ze swoimi promotorami, ale musi być coś nie tak, bo nie chcą w niego zainwestować. Może się boją? – zapytał Andrzej Fonfara

Przemysław Saleta dodał:

- Szukałbym innego wyjścia. Mariusz musi coś zmienić!

Nikt nie wierzy w Wacha?

W przeciwieństwie do Artura Szpilki, który poprzez Twittera zorganizował walkę z Bryantem Jenningsa, Mariusz Wach jest bardzo spokojny, ale do tej pory sytuacja nie wygląda dobrze, bo od jakiegoś czasu promotorzy w ogóle w niego nie inwestują.

Nikt nie ma pomysłu – zresztą jak na samym początku – na Mariusza Wacha. On sam również jest trochę bezwolnym narzędziem, bo ma przecież problemy ze zdrowiem. Jeżeli chce myśleć o poważnych walkach, to musi pewne sprawy załatwić. Chodzi o rękę i nogę. Miał ostatnio sporo czasu, ale go nie wykorzystał - powiedział Janusz Pindera.

Gdyby tylko Wach dostał trochę więcej zaufania, to może dostałby jeszcze jedną, może kilka wielkich walk. Zwłaszcza że w jego w kategorii ciągle nie ma przecież zbyt wielu talentów. - Na bezrybiu w kategorii ciężkiej, to ktoś z takim bilansem i warunkami fizycznymi, ze sporym doświadczeniem na pewno miałby sporo ciekawych propozycji – powiedział Pindera.

Kolejny rywal Fonfary?

Poruszony został też temat 12 czerwca, czyli przesądzonego powrotu Artura Szpilka. Walką wieczoru miało być starcie o pas w kategorii junior ciężkiej między Krzysztofem Głowackim a Marco Huckiem. Ostatecznie jednak pojedynek ma się odbyć na przełomie czerwca i lipca. Czy Andrzej Fonfara wie coś więcej o tych problemach?

- Nic więcej, ale ja też dostałem propozycję boksowania na tej gali! Na razie odmówiłem – wracam we wrześniu lub październiku.

Jak się okazało Fonfara nie dość, że miał mieć zagwarantowaną gażę przekraczającą 500 tysięcy dolarów, to mógł wybrać sobie przeciwnika. Szybko dostał telefon od Ala Haymona, ale odmówił. Jak twierdzi nie jest dla niego ważne, czy będzie boksował teraz, czy w październiku. Kto więc będzie jego kolejnym rywalem?

Ktoś z pierwszej dziesiątki. Myślimy nad kilkoma zawodnikami. Może Chilemba, który jest bardzo groźny? To byłaby dla mnie dobra walka.

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo!