Po dwóch spotkaniach koszykarze ze Słupska są w komfortowej sytuacji. W serii do trzech zwycięstw prowadzą 2:0. Ale naprawdę niewiele zabrakło, by było dokładnie odwrotnie.

 

Śląsk nie wykorzystał szansy

 

Jeżeli ma się szanse i się jej nie wykorzystuje to w play off dużo się płaci.  My zapłaciliśmy dwoma przegranymi na wyjeździe – Łukasz Wiśniewski.

 

W obu meczach były momenty, gdy goście wyraźnie prowadzili, nawet kilkunastoma punktami. Ale przewagę trwonili często po bardzo prostych błędach. Do tego zabrakło im trochę zimnej krwi i koncentracji. Jak choćby w końcówce spotkania numer jeden, gdy Denis Ikovlev nie wykorzystał dwóch kluczowych wolnych.

 

Jeszcze bliżej zwycięstwa Wrocławianie byli w drugim spotkaniu, gdy na początku czwartej kwarty wygrywali 12 punktami. Ale i tej przewagi nie zdołali utrzymać i o wynikach obu spotkań decydowały pojedyncze akcje.

 

Takie są play off. Jeden błąd może zdecydować o przegraniu meczu – powiedział Robert Tomaszek.

 

Jak choćby ta z końcówki regulaminowego czasu drugiego spotkania. Na 10 sekund przed końcem Śląsk prowadził dwoma punktami, a Czarni wyprowadzali piłkę z boku. Jarel Blassingame nie miał do kogo podać i rzucił piłkę w nogi obrońcy. Ta szczęśliwe dla gospodarzy odbiła się i po chwili Amerykanim znów miał ją w rękach. Najniższy koszykarz play off zdecydował się na szalone wejście pod kosz, ale nie trafił. Piłka jednak znów trafiła w jego ręce, a dobitki niemal równo z syreną nie zmarnował. W dogrywce dorzucił jeszcze osiem punktów i dał zwycięstwo gospodarzom.

 

Tych pojedynczych, decydujących akcji było jeszcze kilka, wszystkie obracały się na korzyść gospodarzy, może dlatego, że gospodarzy… poniosła publiczność.

 

Wystarczy jedna akcja by zerwać całą Gryfię i wtedy się naprawdę odlatuje – stwierdził Jarosław Mokros.

 

Kibice w hali w Słupsku rzeczywiście tworzą prawdziwy kocioł. Na trybuny trudno wcisnąć szpilkę, a jeszcze trudniej znaleźć neutralnego obserwatora. Zawodnicy zgodnie twierdzą, że w tak wyrównanych starciach, właśnie fani są w stanie wzbudzić w nich dodatkową motywację i wolę walki.

- To są bardzo wyrównane dwie drużyny, bardzo pomogli nami kibice, i nasza hala bo nie wiadomo jak by było, gdybyśmy grali na wyjeździe taki mecz – mówi Mantas Cesnauskis. Teraz ten argument będzie po stronie Śląska. Kibice z Wrocławia też potrafią zrobić niezły kocioł. I być może uzupełnią to, czego zawodnikom ze Śląska brakowało w Słupsku.

Transmisja spotkania od 18.20 w Polsacie Sport News. Wcześniej o 17.00 na tej samej antenie Magazyn Koszykarski, w którym podsumowane zostaną pierwsze mecze tegorocznego play off.