"Silenzio stampa" ("milczenie dla prasy") we Włoszech praktykowane jest od dawna. I w Polsce zdarzało się nie raz. Nie podoba mi się to, ale nie dramatyzowałbym. Ot, potrzeba chwili. Widać, że zawodnicy Legii - na czela z Kubą Rzeźniczakiem - są wkurzeni przede wszystkim na samych siebie. 8 porażek w lidze to jakiś dramat. Tylko dlatego Legia ma tak małą przewagę w lidze. Normalnie już dziś - przy słabości konkurentów - można by ją koronować na mistrza Polski. Mimo, że siedem kolejek - w których punkty liczy się po bożemu - dopiero się zacznie...

Błąd Henninga Berga po odejściu Miro Radovicia

Co więcej Legia wiosną nie ma stylu. To nie jest tak, że nigdy nie miała za Berga. Miała, gdy zdeklasowała Celtic. A dobrze było również jesienią - był to styl nastawiony na wygrywanie. Wielką rolę odgrywali Kucharczyk, Żyro, Duda i Radović. Po odejściu tego ostatniego do Chin - za wielką kasę - wszystko się załamało. Berg nie miał pomysłu. Starał się, aby Duda stał się Rado, a to był błąd. Trzeba było postawić na Orlando Sa. Portugalczyk miałby z 20 bramek, a nie 11, a przewaga w lidze Legii sięgałaby 6, a może i więcej punktów (już po podziale).


Tak się nie stało. Berg pomylił się, a to podważając Kuciaka, a to Orlando Sa. Z drugiej strony Norweg już sięgnął po Puchar Polski, a mistrzostwo Polski również jest na wyciągnięcie ręki. Dla Berga Puchar Polski był drugim tytułem za jego kadencji. Superpuchar Polski zaprzepaścił rotując składem - przegrał z Zawiszą. To rotowanie składem to również temat na dłuższą dyskusję. Warto było rotować składem na samym początku rundy rewanżowej? Pewnie Berg - powołując się na rywalizację ze Śląskiem w Pucharze Polski, a przede wszystkim z Ajaksem w Lidze Europy - odpowie, że tak. Mnie ta odpowiedź nie przekonuje. Może jednak przekonuje właścicieli Legii, Dariusza Mioduskiego, Bogusława Leśnodorskiego i Macieja Wandzela?

Chwilowo nie rozmawiają z dziennikarzami? Jakoś to przeżyjemy

Legia jest zdeterminowana, aby odnieść sukces. Ten sukces potrzebny jest ze wszystkich względów, ale nie ma co ukrywać - przede wszystkim ze względów finansowych. Aby nie wyprzedawać, trzeba zmierzać do Ligi Mistrzów. Ba, awans do Ligi Mistrzów pozwoliłby spłacić ostatecznie dług w stosunku do poprzednich właścicieli. Piłkarze też czują tę presję. I bardzo dobrze. A że - chwilowo - nie rozmawiają z dziennikarzami? Jakoś to przeżyją media, a pewnie i kibice.